Kraków: chaos po likwidacji książeczek zdrowia!
Anna Górska
2009-10-23 22:16:50
,
Aktualizacja
2009-10-25 14:19:02
Z dnia na dzień, bez uprzedzenia, krakowski ZUS wstrzymał wydawanie legitymacji ubezpieczeniowych, tzw. książeczek zdrowia. Efekt - czeka nas totalny bałagan w szpitalach i przychodniach, bo urzędnicy ZUS pozbawili pacjentów podstawowego dowodu ubezpieczenia.
Tomasz Filarski: Dla pacjentów brak legitymacji to olbrzymie utrudnienie (© Tomasz Bolt)
- Chorzy są zdezorientowani, nie wiedzą, z jakim dokumentem mają iść do lekarza - mówi Tomasz Filarski, rzecznik praw pacjenta przy NFZ. - Jeśli nie zapłacą za wizytę, mogą zostać odesłani z kwitkiem. Problemy pacjentów jak zawsze nie obchodzą urzędników. Książeczkowa rewolucja zaczęła się 5 października, tymczasem w wielu krakowskich placówkach medycznych nikt nic o niej nie wie.
Rejestratorki gubią się w przepisach, nie mają pojęcia, jakich dokumentów powinny żądać od chorych.
Urzędnicy ZUS tłumaczą, że skończyły się im druki książeczek i przypominają, że NFZ dawno powinien był wprowadzić elektroniczne karty ubezpieczenia. Fundusz nie ma na to jednak pieniędzy.
Fachowcy są zgodni, że pacjentów czekają kłopoty. - Książeczka zdrowia była najpopularniejszym dowodem ubezpieczenia. Miał ją każdy chory ubezpieczony w NFZ - podkreśla Tomasz Walasek, szef przychodni "Kraków - Południe".
Teraz zamiast legitymacji pacjenci muszą donieść do przychodni lub szpitala zaświadczenie z pracy bądź druk potwierdzający wpłatę składek zdrowotnych (tzw. ZUS RMUA). Każdy z tych dokumentów jest ważny tylko miesiąc, czyli ubezpieczony musi co kilkadziesiąt dni biec do swojego działu kadr, by ponownie wypełniać ponad 20 rubryk w zaświadczeniu na kartce A4 i je podbijać. - Nie ma wątpliwości, że chorzy teraz zupełnie się pogubią w tej biurokracji, a pracodawcom przybędzie sporo papierkowej roboty - dodaje Tomasz Filarski, rzecznik praw pacjenta przy małopolskim NFZ.
Dyrektorzy przychodni i szpitali już teraz przestrzegają, że nie będą za darmo przyjmować pacjentów bez dowodu ubezpieczenia. - Jeśli chory nie udowodni w terminie, że ma prawo do bezpłatnej opieki, będzie musiał zapłacić - podkreśla Walasek.
Przypomnijmy, że jeżeli pacjent w trakcie wizyty u lekarza nie ma przy sobie aktualnego zaświadczenia potwierdzającego prawo do darmowych świadczeń zdrowotnych, może taki dokument przedstawić w terminie siedmiu dni. Jeśli chory przebywa w szpitalu, dowód ubezpieczenia należy przedstawić nie później niż 30 dni od dnia przyjęcia.
Druk legitymacji ubezpieczeniowych wstrzymano 5 października. Robert Kordaszewski, rzecznik krakowskiego ZUS, zaznacza, że wszystkie książeczki wydane przed tą datą będą jeszcze ważne. Jak długo? Nie wiadomo. Natomiast wszyscy zatrudnieni po 5 października takiej legitymacji już nie dostaną. Takie same zmiany czekają niebawem pacjentów z Tarnowa, Nowego Sącza i Chrzanowa. - Istny koszmar nas czeka. Jedni przyjdą z jednym papierkiem, drudzy z innym. Każdy trzeba będzie zweryfikować - nie kryje zdenerwowania Jadwiga Sołtys, dyrektorka przychodni w Tarnowie. - Nie rozumiem, po co likwidować podstawowy dowód ubezpieczenia? - zastanawia się.
Przepychanki między ZUS-em i NFZ w sprawie wycofania się ZUS z druku książeczek zdrowia trwały kilka miesięcy. Edyta Grabowska-Woźniak z Funduszu przyznaje, że NFZ zwracał się do ZUS, aby zrezygnował z tych planów. - Sygnalizowaliśmy, że ta decyzja oznacza spore kłopoty dla pacjentów - zaznacza rzeczniczka NFZ. - Naszych argumentów jednak nie wysłuchano.
ZUS z kolei wypomina Funduszowi, że ten od dawna planował wprowadzić jednolite, elektroniczne karty ubezpieczenia. Jeszcze w ubiegłym roku miały one zastąpić książeczki zdrowia. Prace nad wprowadzeniem elektronicznych kart jednak zostały zawieszone z braku pieniędzy, a ich ewentualne wznowienie stoi pod znakiem zapytania.
- W tej nieetycznej przepychance zwycięży ten urząd, który wykaże się największymi oszczędnościami - zauważa Krzysztof Kiciński, dyrektor szpitala w Nowym Targu. - A pacjenci ze swoimi problemami zostaną na lodzie.
likwidator
ZUS to zbędna instytucja a składka może być w podatku.
ZAS
To jest właśnie demokracja i luz. Cieszcie się i nie narzekajcie. Sami to przecież wywalczyliście w 1989. Myśleliście, że będzie inaczej. To was nie tłumaczy.
Studentka
Student ma dostać jakiś magiczny druczek od rodziców z pracy (z tego co zrozumiałam zapytawszy jakiś czas temu panią w ZUSie). Zdaje się też, że student jest ubezpieczany przez rodziców, chyba że ukończył 26 lat, wtedy ubezpiecza go uczelnia. Jeżeli rodzice są już na rencie lub emeryturze, to podobno należy dostarczyć do przychodni legitymację emertyalną. Na pytanie skąd mam taką wziąć, jeśli rodzic mieszka na drugim końcu świata niż ja studiuję, odpowiedzi nie uzyskałam. Jeżeli chodzi o przyjmowanie na postawie legitymacji studenckich, to już na ich postawie nie przyjmują...
Marek
Od kiedy studenci nie są ubezpieczani przez uczelnię? Zawsze studenci byli przyjmowani na podstawie legitymacji studenckiej. Gorzej z dziećmi w wieku przed szkolnym- wtedy albo pieczątka w Rodzinnej Książeczce Ubezpieczeniowej, albo jakieś zaświadczenie/oświadczenie wystawione przez pracodawcę.
Marek
Co za różnica, czy odbiera się RMUA co miesiąc, czy się podbija Książeczkę Ubezpieczeniową co miesiąc? Bo w ośrodkach zdrowia już od jakiegoś czasu twierdzą, że pieczątka w KU jest tylko ważna miesiąc, a nie, jak było wcześniej, 3 miesiące. Ogólnie jeden wielki bałagan przez ten NFZ i ZUS!