RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Kraków » Serwisy » Kundel bury i kocury » Zaopiekuj się zwierzakiem » Szczęście Soni u Czytelniczki

Szczęście Soni u Czytelniczki

2012-02-12, Aktualizacja: 2012-02-12 17:31

Naszemiasto.pl

Anna i Wacław mieszkali na Wybrzeżu, ale na emeryturę wybrali góry. Zimą pod ich dom niedaleko Makowa Podhalańskiego zlatują się ptaki, podchodzą sarny. Do niedawna w domu królowały koty. Niestety, czas jest bezwzględny, po czworonożnych przyjaciołach zostały tylko fotografie i mnóstwo dobrych wspomnień. - W sobotę przy śniadaniu jak zwykle przeglądaliśmy prasę - mówi Anna. - Przeczytaliśmy w "Gazecie Krakowskiej" historię Suni, spojrzeliśmy na siebie, decyzja zapadła bez słów.

(© Archiwum domowe)

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij»

Kundel bury i kocury: zobacz serwis specjalny


Pani Anna dodaje, że właściwie nie planowali mieć psa. - Ja często wyjeżdżam, ale to dobra decyzja - mówi dobitnie. - Jest z nami zaledwie dwa tygodnie, a wniosła do domu tyle szczęścia. Coraz bardziej czuje się gospodynią, zaczyna wesoło obszczekiwać gości, jest łagodna i posłuszna, uwielbia spacery. Dzięki niej więcej przebywamy na świeżym powietrzu. Zrobiłam jej już zimowy kubraczek, w końcu to góry.

Wiele osób boi się ewentualnych kosztów leczenia, bo starszy pies często wymaga opieki weterynaryjnej. - Jesteśmy na emeryturze i świadomie zdecydowaliśmy się na starsze zwierzę - zaznacza pani Ania. - Sonia jest dziesięcioletnią suczką, w schronisku miała usuwany kamień nerkowy. Nowi opiekunowie suczki opowiadają, że byli już u zaprzyjaźnionej lekarki, wyniki badań są dobre, pani doktor zaleciła Soni dietę, w najbliższym czasie czeka ją jeszcze zabieg usunięcia kamienia nazębnego.
∨ Czytaj dalej
- Dla nas to nie problem - przekonują.

Z przesłanej fotografii Sonia spogląda rozmarzonym, trochę zaspanym okiem. Trudno uwierzyć, że kilka miesięcy temu gasła w azylu, nie chciała jeść, stała się obiektem ataków swoich współtowarzyszek. Jej właścicielka zostawiła ją w schronisku, bo ośmioletnia suczka zaczęła posikiwać w domu. Wystarczyło suczkę zbadać, zrobić zabieg, a problem zniknął. Anna i Wacław nie mogą zrozumieć decyzji poprzedniej "opiekunki". Na szczęście wszystko co złe, to już przeszłość, Sonia w kochającej rodzinie odzyskała radość życia i dzieli się nią nader szczodrze ze swoimi nowymi przyjaciółmi.

Codziennie rano najświeższe informacje, zdjęcia i video z Krakowa. Zapisz się do newslettera!

Przeczytałeś?

Oceń ten artykuł
+

Ocen pozytywnych

Ocen negatywnych

6 0
-
X Czytaj więcej

Następny artykuł

Szukamy domu dla suczki »

Komentarze (1)

Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

ELT (gość) 2012-02-13 12:31

Szacunek dla tych ludzi i powodzenia!

+3 / 0 odpowiedz