RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Kraków » Serwisy » Kundel bury i kocury » Co słychać w krakowskim zoo? » Uwaga! Truciciel zwierząt w Czyżynach

Uwaga! Truciciel zwierząt w Czyżynach

2011-10-16, Aktualizacja: 2011-10-17 08:05

Polska Gazeta Krakowska Magda Hejda

Zwierzęta w okolicach ulicy Narciarskiej nie są bezpieczne!W przypadku wystąpienia u psa lub kota jakichkolwiek dolegliwości żołądkowych natychmiastowa interwencja lekarza weterynarii może uratować im życie - ostrzega Magda Hejda

(© archiwum Polskapresse)

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij»

Czytaj także: Futura Park już prawie gotowy [ZDJĘCIA]



Ostatnio ofiarami truciciela stały się dwa koty i pies. Mimo interwencji lekarza weterynarii zwierząt nie udało się uratować.

Psiak był zabrany z krakowskiego azylu, miał wreszcie wymarzony dom, troskliwych opiekunów. Ratowali go pięć dni, trucizna była silniejsza. Lekarz stwierdził, że przyczyną śmierci było spożycie substancji chemicznej.

Ostrożnie na spacerach

Mieszkańcy od dawna mają podejrzenia, kto truje zwierzęta, ale na razie nikt nikogo nie złapał za rękę. Od dawna w okolicy domowe koty znikają bez śladu. Dopóki truciciel nie zostanie przyłapany na gorącym uczynku, zwierzęta nie są bezpieczne, a ich opiekunowie powinni zachować szczególną ostrożność.

Trzeba zwracać uwagę, żeby pies w czasie spaceru nie zjadał znalezionych resztek jedzenia. Jeśli ma skłonności do szybkiego pochłaniania "zdobyczy", należy założyć mu kaganiec.
∨ Czytaj dalej
Spacer będzie mniej udany, ale bezpieczny. W przypadku wystąpienia u zwierzaka jakichkolwiek dolegliwości żołądkowych natychmiastowa interwencja lekarza weterynarii może uratować mu życie.

Przyjaciele dzikich kotów

W rejonie ulicy Narciarskiej jest sporo ogrodów, a w nich koty wolno żyjące, zupełnie bezbronne, gdy zjedzą trutkę - one nie trafią do gabinetu weterynaryjnego. Koty nie mają właścicieli, ale mogą liczyć na pomoc wolontariuszy współpracujących z Fundacją "Zwie- rzęta Krakowa" i przyjaznych mieszkańców.

Dachowce nie tylko są dokarmiane, ale też sterylizowane, kocie maluchy wyłapywane, odrobaczane, "cywilizowane" i przekazywane amatorom kociego piękna. To pomaganie wolno żyjącym kotom jest możliwe dzięki przychylności mieszkańców. W jednym z przydomowych ogrodów bezpieczną przystań znalazła kotna kotka. Gospodarze tego miejsca, starsze małżeństwo, nie tylko nie przegonili kociej mamy, lecz karmili ją i zrobili dla niej i potomstwa drewniany domek. Nazwali ją Misia. Wolontariusze obiecali, że poszukają dobrych domów dla maluchów, a Misię wysterylizują. Kocięta stały się samodzielne, a Misia pojechała na zabieg. Starsza Pani dbała, żeby kociakom niczego nie brakowało.

Podtopione kocięta

Tego dnia usłyszała, że gdzieś na zewnątrz leje się woda. Zaniepokojona, czy to nie jakaś awaria wodociągu, wyjrzała przez okno. Oniemiała. Do budki z kociętami strumieniem lała się woda. To sąsiad. Stał na swojej posesji i wężem ogrodowym lał do budki z kociętami wodę. Wybiegła z krzykiem, sąsiad uciekł. Na szczęście kocięta nie utopiły się, zdążyła je uratować - były mokre i wystraszone, ale żywe. Wolontariuszka Fundacji "Zwierzęta Krakowa" wezwała policję. Kiedy nadjechał radiowóz, mężczyzna zawołał do wolontariuszki "Pani się Boga nie boi!". Odpowiedziała "Bóg się Pana wstydzi!".

Niestety, starsza pani, która uratowała koty, nie ma sił ani zdrowia, żeby pojechać na komisariat i złożyć zeznania. Policjanci z mężczyzną przeprowadzili rozmowę. Zwierzęta nie zaświadczą o swojej krzywdzie i pewnie znowu sprawa "rozejdzie się po kościach". W kocim domku zostały już tylko dwa kociaki, trzy udało się złapać - są pod opieką wolontariuszy Fundacji "Zwierzęta Krakowa".

Potrzebne domy

Jeśli ktoś może dać im bezpieczny dom, prosimy o kontakt z numerem tel. 600 92 15 99. Po incydencie wolontariuszka postanowiła odwiedzić księdza proboszcza i poprosić go, by odwołał się do ludzkich sumień i napiętnował znęcanie się nad zwierzętami w swojej parafii.

Trzymam kciuki za powodzenie tej misji, w końcu mamy październik, a 4 października był dniem św. Franciszka z Asyżu, który mówił ludziom, że zwierzęta to nasi bracia mniejsi.

Po sterylizacji Misia wróci do swojego ogrodu. Czy będzie bezpieczna? Miejmy nadzieję, że tak i że interwencja policji uświadomiła mężczyźnie, iż znęcanie się nad zwierzętami jest karalne.
Niestety, wciąż nie wiadomo, kto truje zwierzęta w okolicy. Przyjaciele zwierząt powinni nadal mieć oczy szeroko otwarte i obserwować, kto rozrzuca zatruty pokarm. To jedyny sposób, by złapać truciciela.

Do Fundacji "Zwierzęta Krakowa" z ulicy Narciarskiej trafiło już kilkanaście kotów, dorosłe wysterylizowane są wypuszczane do środowiska, w którym żyły, małe trafiają do domów, również dzięki cotygodniowej akcji "Przygarnij kotka". W każdą sobotę w godz. 10-17 i w niedzielę w godz. 12-17 w sklepie zoologicznym w M1 kocięta i dorosłe koty czekają na opiekunów.

Wisła Kraków: po 25 latach otworzą wszystkie trybuny! Zobacz archiwalne zdjęcia remontowanego stadionu!

Kraków z lotu ptaka: TOP 100 zdjęć, jakich jeszcze nie widzieliście!

Mieszkania Kraków. Sprawdź nowy serwis

Codziennie rano najświeższe informacje, zdjęcia i video z Krakowa. Zapisz się do newslettera!




Przeczytałeś?

Oceń ten artykuł
+

Ocen pozytywnych

Ocen negatywnych

1 0
-

Komentarze (9)

Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

ewelina (gość) 2011-10-18 09:38

Nie tylko na ul.ul.Narciarskiej czy Radzikowskiego. We wrześniu na os. Złotego Wieku była ta sama sytuacja.Mojego i dwa inne psiaki udało się uratować, ale ile nie?

0 / 0 odpowiedz

ginsbo (gość) 2011-10-17 21:00

Dokładnie ta sama sytuacja! Od końca lata znaleźliśmy 3 otrute koty! Ciemna ciecz, o zapachu waleriany! Ktoś wie, gdzie należy zgłosić tę sytuację?

0 / 0 odpowiedz

Pan z Krakowa (gość) 2011-10-17 15:45

To nie jest zaden katolik,muzulmanin czy protestant,nie mieszajmy w to jakiejkolwiek wiary,to po prostu zwykly,ponury skur***yn na ktorego trzeba zapolowac a po jego zlapaniu wymierzyc mu sprawiedliwosc by wiedzial za co,zanim straci przytomnosc!!.

+4 / 0 odpowiedz

wizard (gość) 2011-10-16 20:06

Pozwolę sobie coś wtrącić: "Mieszkańcy od dawna mają podejrzenia, kto truje zwierzęta, ale na razie nikt nikogo nie złapał za rękę". Być może stąd wie, że to katol. :) Poza tym co jest z wami ludzie (katolicy), że tacy strasznie agresywni jesteście? Więcej luzu i dystansu do siebie i świata. Niedługo Wam odbije do reszty i zaczniecie wzorem swoich pra-katolickich przodków krucjaty uskuteczniać i ludzi mordować- jak to przystało na prawdziwych Katolików przez wielkie K których poglądy wyznajecie. Dziwne, że im bardziej katolicki kraj tym poziom przestępczości wyższy. Ateiści niby takie diabły i sataniści wg was, ale prędzej z pomocą drugiemu człowiekowi, czy zwierzęciu przyjdą niż katolicy.
I jeszcze jeden drobiazg. Kłócić pisze się przez 'Ó'. To tak na przyszłość. :)

w odpowiedzi do: Katol (pokaż komentarz)

0 / -2 odpowiedz

studentka (gość) 2011-10-16 19:58

Nie zapominaj, że w miastach żyją również bezpańskie psy. Poza tym nie ma zakazu puszczania psa luzem. Już nie przesadzajcie."(...)w miejscach mało uczęszczanych dopuszcza się prowadzenie psa bez smyczy (...)" nawet mając kaganiec może coś zlizać z ziemi. W dodatku nikt tu nie pisał o takich psach. Przecież pies idąc na smyczy (zwłaszcza młody) bardzo często niespodziewanie łapie coś do pyska- to skórkę od chleba, to jakąś kostkę, papier. 100 razy człowiek zdąży zareagować, ale ten jeden raz kiedy nie zdąży może okazać się dla psa tragiczny.
PS Widać, że nie posiadasz psa. Z wypowiedzi wnioskuję również, że jesteś młodym, przewrażliwionym rodzicem. :/ To dopiero plaga dużych miast.

w odpowiedzi do: Krak (pokaż komentarz)

0 / -1 odpowiedz

Krak (gość) 2011-10-16 19:01

Jestem przeciwnikiem takich metod.

A z drugiej strony - kto puszcza psa luzem w mieście ? Przecież to jest wykroczenie.

+2 / -6 odpowiedz

Katol (gość) 2011-10-16 18:09

@ Komuchu drogi, nawetw takich sprawach trzeba się kłucić. Ja tez jestem Katolem i zwierzętom pomagam. A po za tym skąd wiesz, że ten zwyrodnialec to kato. Może to protestant, albo muzułmanin...

+2 / 0 odpowiedz

komuch (gość) 2011-10-16 12:16

Można by mu złożyć wizytę, porozmawiać o należytym traktowaniu drugiej istoty, przekazać swoje uwagi i argumenty. Na naukę nigdy nie jest za późno. Zwłaszcza metoda empirycznego doświadczenia zadawanych krzywd okazuje się niezwykle skuteczna! Podejrzewam, że kilku "misjonarzy" bardzo chętnie odwiedziłoby tę zbłąkaną duszę.

+8 / -1 odpowiedz

Ciekawski (gość) 2011-10-16 11:04

polskie chrześcijaństwo. Czyżby Palikot miał rację?

+7 / -3 odpowiedz