Więc wygrał! Najlepszy, świeży kandydat o wybielonych zębach i czystych rękach! To nic, że o zarządzaniu milionową metropolią z 3,5-miliardowym budżetem nie miał pojęcia. Od razu energicznie zabrał się do pracy. Zaczął od spłacania długów wyborczych wobec ugrupowania politycznego, które go wystawiło w wyborach. Ależ było pracy! Tyle osób trzeba było zwalniać - przecież nie mógł mieć zaufania do obecnych urzędników. Nie wiadomo, kto rzucałby kłody pod nogi jego planom. Ale udało się, urząd jest czysty, spółki miejskie pozbyły się balastu w postaci starych prezesów, szkoły mają nowych dyrektorów, nawet stojący na straży finansów miasta od 1993 roku skarbnik musiał ustąpić miejsca nowemu kreatywnemu księgowemu.
Z tak wyczyszczonym zapleczem można było przystąpić do realizowania ambitnego planu wyborczego.
Sporo było obietnic, ale przecież nie ma rzeczy niemożliwych. Wybrany w powszechnych wyborach gospodarz miasta ma wielką władzę, nie musi za bardzo przejmować się obowiązującym prawem. Miliony tu, miliony tam. No, przecież obiecał tej grupie jedno, a tamtej coś zupełnie przeciwnego. Ograniczyć deweloperów? No jasne. Najwyżej zapłaci się jakąś karę umowną. Jest z czego płacić. Inwestycje rozpoczęte przez poprzednika? Rozpoczęta budowa centrum kongresowego? Aj, waj, przekopie się teren i wybuduje coś innego. Spalarnia? Jaka spalarnia? Śmieci nie są najważniejszym problemem miasta. Najwyżej będzie się je wywozić gdzieś poza Kraków. Szybki tramwaj? A po co? Przecież rozpoczęła się budowa metra. Metro to jest coś! To nic, że zmieniła się władza centralna i nie chce finansować naszych dziur w ziemi. Przecież nie wycofamy się z flagowego projektu. No i jeszcze ta Unia Europejska. Kolejny raz nie uchwaliła budżetu i nie ma pieniędzy na inwestycje w infrastrukturę. Trudno, gmina poradzi sobie sama. Wyłożyliśmy już tyle milionów - wyłożymy jeszcze trochę.
Niepokojąca była tylko kwestia poparcia ze strony rady miasta. No, ale przecież popierali w pierwszym roku, w drugim, i w trzecim. Teraz też nie mogą odmówić poparcia. A jednak… odmówili. Z powodu zdemolowania budżetu, władzę w mieście przejął komisarz. Czego Państwu i sobie nie życzę.