Rozmowa z Jerzym Aleksandrem Karnasiewiczem, artystą fotografem, autorem zdjęć i pomysłodawcą albumu "Nowa Huta. Okruchy życia i meandry historii"
- Skąd pomysł na album o Nowej Hucie?
- W drugiej połowie lat 70. ubiegłego wieku zacząłem równocześnie filmować (na taśmie 8 mm) i fotografować. Interesowała mnie rejestracja wydarzeń społecznych, politycznych, religijnych i kulturalnych zachodzących w Nowej Hucie. Po 28 latach fotografowania miasta, w którym żyję i mieszkam, postawiłem sobie pytanie, czy uda mi się zbudować opowieść o minionych latach i wydarzeniach. Po narodzinach córki Zosi, zdałem sobie sprawę, że muszę przekazać jej jakąś część historii tego miasta. W 2000 roku rozpocząłem prace nad albumem o Nowej Hucie (ostatni album o Nowej Hucie ukazał się trzydzieści dwa lata temu: "Nowa Huta. Pierwsze socjalistyczne miasto w Polsce", Wydawnictwo Literackie, Kraków 1971).
- Czy będzie to bardzo osobisty album?
- Będzie to nostalgiczno-romantyczna opowieść o człowieku - mieszkańcu Nowej Huty.
A jednocześnie artystycznie widziana współczesna, codzienna rzeczywistość. O początkach miasta opowiem zdjęciami z archiwów rodzinnych: mojego ojca, Michała Karnasiewicza, Dominika Kozioła, Edwarda Oganezowa i Zbigniewa Tatarynowicza. Nie są to przypadkowe fotografie. To zdjęcia rodzin, które znałem jako dziecko. Na przykład siadywałem na kolanach architekta inżyniera Bolesława Tatarynowicza, wówczas naszego sąsiada, który przyjechał do Nowej Huty z nakazu pracy. Wcześniej brał udział w budowie Pałacu Kultury i Nauki im. J. Stalina w Warszawie.
- Dlaczego właśnie taki tytuł albumu: "Nowa Huta. Okruchy życia i meandry historii"?
- Album obejmuje dwa wątki, umownie określane jako artystyczny i historyczny. Wątki te, uzupełniając się wzajemnie, ukazują na przemian urok i piękno często niedostrzegalne na co dzień oraz zatrzymane w czasie wydarzenia, które zmieniły bieg historii i odmieniły naszą rzeczywistość - pierwsza i druga wizyta Ojca Świętego w Nowej Hucie, pierwsze wybory prezydenckie). Wizja idealnego miasta socjalistycznego, miasta bez kościołów upadła. Ponad dachami bloków wyrosły wieże kościołów, słychać dzwony kościelne, osiedlami przechodzą procesje Bożego Ciała. Jest inaczej niż planowano. I to są właśnie meandry...
- Tytuł albumu wskazuje, że nie brakuje w nim nostalgii, pewnego romantyzmu. Czy tak właśnie przedstawia Pan Nową Hutę?
- Zamysł był taki, by pokazać Nową Hutę romantycznie i nostalgicznie zarazem. Jestem romantykiem. Od 34 lat mieszkam na osiedlu Centrum D, a wcześniej przez 10 lat mieszkałem na osiedlu Stalowym. Fotografuję głównie miejsca, które od lat przemierzam: plac Centralny, plac "po Leninie", aleję Róż, aleję Przyjaźni, aleję Solidarności, Łąki Nowohuckie, Dłubnię, Zalew. W każdym z tych miejsc widzę piękno. Są to dla mnie miejsca szczęśliwe. Chciałem utrwalić na błonie fotograficznej ten krajobraz nowohucki, który się zmienia. Popatrzmy, co dzieje się z placem Centralnym. Wielu mieszkańców chciałoby, by wróciły stylowe kandelabry i zieleńce w alei Róż . Wizja pana Tadeusza Ptaszyckiego i jego grupy architektów zaciera się coraz bardziej...
- Jak określić Pańskie zdjęcia w albumie? Jaki to rodzaj fotografii?
- W albumie nie będzie ani fotografii socjologicznej, ani koniunkturalnej.W mojej opowieści zależy mi na tym, by uruchomić wyobraźnię odbiorcy. Jeśli pokazuję róg Obrońców Krzyża i Ludźmierskiej, to odwołuję się do bardzo ważnych wydarzeń z kwietnia 1960 roku, kiedy nowohucianie walczyli o swój pierwszy kościół. Są zdjęcia, na których zarejestrowałem skutki niezadowolenia z obecności gigantycznego pomnika Lenina w alei Róż. Po raz pierwszy opublikuję w albumie zdjęcia uszkodzonego pomnika po nieudanej próbie wysadzenia go w nocy z 18 na 19 kwietnia 1979 roku. Opowiadam o człowieku - mieszkańcu Nowej Huty w kosmicznym czasie 48 godzin, na które składają się: dzień od świtu po zmierzch, noc i cztery pory roku. Pokazuję ludzi przy pracy, spacerowiczów w parku, przechodniów na ulicy, dzieci i młodzież podczas zabaw. Bohaterowie moich zdjęć są naturalni, uchwyceni "na gorąco", wyrażają emocje, stany wewnętrzne, są refleksyjni. Album "Nowa Huta. Okruchy życia i meandry historii" jest moją wypowiedzią artystyczną.
Towarzyszyć mu będzie wystawa o tym samym tytule.
Rozmawiał: Jacek BARTLEWICZ
JERZY ALEKSANDER KARNASIEWICZ
Urodził się 10 listopada 1958 roku w Tarnowie. Artysta-fotograf, członek rzeczywisty Fotoklubu Rzeczypospolitej Polskiej. Fotografuje od 28 lat.
Laureat konkursów krajowych. Uczestnik międzynarodowych salonów fotograficznych. Autor 52 wystaw fotograficznych - indywidualnych zbiorowych i klubowych. Organizator i Komisarz plenerów fotograficznych dla młodzieży. Członek Krakowskiego Klubu Fotograficznego.
OTWARCIE WYSTAWY
Uroczyste otwarcia wystawy Jerzego Aleksandra Karnasiewicza "Nowa Huta. Okruchy życia i meandry historii" odbędzie się 14 października (wtorek) o godzinie 14.00. Dokona go prezydent Krakowa, profesor Jacek Majchrowski w Urzędzie Miasta (Pl. Wszystkich Świętych 3/4 ). Honorowy patronat nad wystawą i albumem objął Metropolita Krakowski Kardynał Franciszek Macharski.