Autor: Kinga Czernichowska

2016-04-08, Aktualizacja: 2016-04-15 12:52

Marta Frej: Masz wybór: albo jesteś matką Polką, albo dziwką

- Polska to ostoja patriarchatu - mówi popularna rysowniczka i autorka memów Marta Frej. Rozmawialiśmy z nią o prawdziwych kobietach, feminizmie i "Grze o Tron".

Marta Frej to malarka, ilustratorka i prezeska Fundacji Kulturoholizm. Feministka. W 2015 roku zaprojektowała okładkę do „Uległości” Michela Houellebecqa, wspólnie z Agnieszką Graff wydała też książkę „Memy i graffy”. Jej najbardziej znane prace to właśnie te należące do cyklu "Memy", które wystawiane są w galeriach w całej Polsce.

Feministka czy silna kobieta - które z tych określeń jest Ci bliższe?

Zadecydowanie feministka. Jestem bardzo przywiązana do idei feminizmu. Kobiety, które się od tego odcinają, przeważnie nie rozumieją, czym jest feminizm. Szczególnie w Polsce.

Dlatego właśnie pytam. Ostatnio usłyszałam na przykład, że przymiotnik "kobiecy" oznacza "feministyczny".

Nie jestem w stanie przekonać wszystkich. Dla mnie feministka to kobieta, która działa na rzecz innych kobiet. To wystarczy. Niestety, wiele kobiet boi się określenia "feministka".





Boją się "hejtu"?

Bardzo możliwe i szkoda, że sobie z tym nie radzą. Jest mi z tego powodu przykro, ale z optymizmem patrzę na to, jak wiele się zmienia. Zobacz, coraz więcej kobiet jednak przyznaje się do feminizmu. To dzieje się na naszych oczach, także dzięki różnym ikonom popkultury, takim jak Beyonce.


© Marta Frej



Ty te idee ujmujesz w swoich pracach? Jak chcesz, żeby mówiono o Twojej sztuce? Bo przyznam, że mi memy kojarzą się raczej z Kwejkiem i Demotywatorami.

Absolutnie można używać słowa "memy". Sama zresztą tę nazwę wymyśliłam. A wzięło się to stąd, że dobierałam napisy do obrazów znalezionych w internecie. Teraz tworzę własne grafiki. Jednak bardzo długo odcinałam się od elitarności tego przedsięwzięcia. Co ciekawe, trochę na próżno, bo okazało się, że memy mają dużo większy zasięg niż przestrzeń wirtualna. Teraz prezentowane są w galeriach sztuki, gdzie ich percepcja jest zupełnie inna. Cieszę się, że mogę obserwować ich podwójne życie - to internetowe oraz to w przestrzeni sztuki.

Ale początkowo chodziło chyba o to, żeby Twoje memy miały potencjał wiralowy. A taką możliwość daje internet.

Oczywiście, masz rację. Świat sztuki jest trochę snobistyczny. Początkowo nie miałam planów przeniesienia memów w formie wydruków na płótno i prezentowania w galeriach sztuki. Miały być wyłącznie bytem internetowym i żyć sobie swoim życiem w sieci. Okazało się jednak, że funkcjonują również w rzeczywistości. I to też jest fajne.


© Marta Frej



Zaczęłyśmy rozmawiać o "hejcie". Często zdarza się, że ktoś jest oburzony Twoimi memami? Są bezkompromisowe, więc z pewnością budzą wiele emocji.

Pojawiają się dyskusje, zdarzają się uszczypliwości, ale nie określam ich mianem "hejtu". Najostrzejsze komentarze pojawiają się pod memami z kontekstem politycznym.

Masz na myśli np. ten z podpisem: "Wszystko się zmieniło. W naszych czasach, gdy ktoś chciał wkurzyć ludzi, grał w pornosach. Ale dzisiaj wystarczy włożyć hidżab"?

To jest akurat cytat z książki "Vernon Subutex", którą ostatnio czytałam. Autorką jest Virginie Despentes. Gorąco polecam każdemu, bo to świetna powieść. Jeśli chodzi o mem, który wspomniałaś, to nie było do niego aż tak wiele negatywnych komentarzy, których powinnam się spodziewać. Przyznam, że dużo więcej można znaleźć pod tymi grafikami, które w bezpośredni sposób łączą politykę z kościołem katolickim.





Jak to się w ogóle stało, że zaczęłaś rysować memy?

Sprawdzałam możliwości nowego tabletu. Najpierw chciałam się dowiedzieć, jak można na nim rysować, a potem jak dodać podpis. Czysty przypadek. Pobrałam z internetu jakieś zdjęcie przedstawiające pana Darcy'ego z serialu "Duma i uprzedzenie". I dodałam podpis. Byłam przekonana, że pan Darcy powinien właśnie to powiedzieć.

Co to było?

"Kocham kobiety zadbane intelektualnie".

Czyli inspiracją nie były Demotywatory.


© Marta Frej



Nie, co ciekawe, ja nigdy nie oglądałam memów. Ba, nadal ich nie oglądam!

Dlaczego pan Darcy? Colin Firth to Twój ulubiony aktor?

Nie, chyba nawet nie mam ulubionego aktora. To też był czysty przypadek. Pan Darcy był takim dandysem. Sądziłam, że właśnie on powinien tak powiedzieć.

Podobno wiele Twoich memów powstaje w wannie.

Pomysły powstają w wannie. Muszę być zrelaksowana, żeby wpaść na oryginalny pomysł. Zauważyłam, że nawet mój partner zwykł mawiać: "idź się wykąp, bo dawno nie rysowałaś".


© Marta Frej



Wróćmy jeszcze do tematu feminizmu. Dzisiaj feministki postrzega się często jako kobiety, które niespecjalnie o siebie dbają albo singielki, których nikt nie chce.

I właśnie to jest bardzo kłamliwy stereotyp. To, czy ktoś chce być sam, czy wybiera życie w związku, to jest indywidualna kwestia i nie ma nic wspólnego z feminizmem.
Powiedziałabym więcej: feminizm tak na dobrą sprawę sprzyja związkom. Bo dojrzały związek można stworzyć tylko wtedy, gdy partnerzy mają równe prawa.


Postawię dość śmiałą tezę. Kobietą nie jesteś od razu, kobietą się stajesz, wraz z rozwojem świadomości i poczucia niezależności. I jeśli się ze mną zgodzisz, to kiedy Ty stałaś się prawdziwą kobietą?

Zgadzam się z tobą. U mnie stało się to wtedy, kiedy zaczęłam postrzegać siebie jako feministkę. To był oczywiście proces. To nie było tak, że jako studentka walczyłam z patriarchatem. Nie, to poczucie wynikało z doświadczeń nabytych w wyniku różnych związków, macierzyństwa i pracy zawodowej.


© Marta Frej



A zgodzisz się z tezą, dość smutną zresztą, że kobiety w krajach Zachodu są bardziej odważne? My, Polki, nie dostrzegamy swojej wartości, nikt nas tego nie uczył.

I znów muszę się z tobą zgodzić, bo to teza absolutnie prawdziwa. Żyjemy w kraju katolickim. Polska jest ostoją patriarchatu. Przekaz wypływający z Kościoła ma ogromny wpływ na mentalność Polek.
W naszym kraju masz wybór: albo jesteś matką Polką, albo rozpustną dziwką. Nie ma niczego pomiędzy.
Tymczasem w żadną z dwóch wymienionych wyżej ról nie da się wpisać, będąc człowiekiem. W mediach jest zresztą podobnie: biorę do ręki pierwsze lepsze kobiece pismo i co? Okazuje się, że interesujemy się wyłącznie wyglądem i kuchnią.Czasami do tego zestawu trafi jeszcze zdrowe odżywianie. Winę za to, że nie jesteśmy odważne, ponoszą Kościół i rządzący aktualnie politycy. Nadzieję pokładam jedynie w tym, że młode kobiety są dziś bardziej wyzwolone. Wiedzą, czego chcą.







Ale chyba nie jest aż tak źle. Sięgamy po seriale, takie jak "Wikingowie" czy "Gra o Tron", w których inspirują nas piękne, silne, niezależne bohaterki.

"Gra o Tron"? Poza dwiema czy trzema bohaterkami to jest produkcja, w której na piedestale stawia się patriarchat. Kobiety, żeby coś osiągnąć, muszą manipulować.

Niektóre tak, ale nie wszystkie. Arya chodzi własnymi ścieżkami.

Arya tak, to jedna z tych trzech bohaterek, które miałam na myśli. Ale zobacz, przez co musiała przejść Daenerys Targaryen. To aranżowane małżeństwo, przecież to mentalność rodem ze średniowiecza. Zauważ, że w "Grze o Tron" tylko kobiety są niewolnicami.

Nie tylko. Przecież Daenerys zgodziła się na ukrzyżowanie wielu możnych w odwecie za ukrzyżowane dzieci niewolników.

Nie dotarłam jeszcze do tego odcinka. Zaczęłam oglądać "Grę o Tron", ale jestem po pierwszych dwunastu odcinkach.

Oj, to w takim razie bardzo cię przepraszam za spoiler.

Nie szkodzi, nie jestem fanką seriali. Rzadko je oglądam. Ale odnosząc się raz jeszcze do "Gry o Tron" i kwestii feminizmu, nie wszystkie kobiety są na tyle silne, żeby zmieniać reguły gry. Można to robić, ale trzeba umieć ryzykować. Nie wszystkie kobiety to potrafią. Dlatego tych zmian trzeba dokonywać systemowo. I jak myślę o tych rozmaitych produkcjach serialowych, to muszę przyznać, że brakuje mi baśni, prezentujących inny świat.

Świat amazonek?

Tak, ale niekoniecznie. Wystarczyłoby nakręcić serial, w którym kobiety i mężczyźni mieliby równie prawa.


© Marta Frej



Twój mem, który każda z feministek powinna sobie powiesić na lodówce i patrzeć na niego codziennie to...

Trudno wybrać jeden. Ale zauważyłam, że dla wielu szczególnie ważny jest ten z napisem:
Nie mogą się przejmować tym, co mówią inni, bo innych jest dużo i każdy mówi co innego". Tak jest.


Skoro tak, to wychodzi na to, że wciąż mamy problem z akceptacją siebie.

To prawda, a wystarczy nie przejmować się opiniami innych oraz słuchać i akceptować siebie, bo tylko wtedy można odnaleźć swoje prawdziwe ja.

rozmawiała Kinga Czernichowska, dziennikarka gazetawroclawska.pl


Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w Polityce Prywatności. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!