Znajac pyszne jedzenie serwowane w tej karczmie zarezerwowalismy z osemka przyjaciol sylwestra.Zaplacilismy 150zl od osoby w czym miala byc tzw. zimna deska plus dwa dania gorace i pol litra wodki na pare. na miejscu okazalo sie ze deska jest jedna na osiem osob na caly wieczor, wielkosci zwyklego talerza, a na niej kilka plasterkow ogorka, serka i doslownie7cm kielbaski w plasterkach, plus kilka nitek warkocza oscypkowego i oczywiscie smalec plus chcleb. pierwsze danie-malo frytek, zamiennie na kulki ziemniaczane, plus jakas obzydliwa mielonka, wiecej tluszczu niz miesa, oczywiscie takiego swinstwa nie ma w karcie.malo i niesmacznie. to byl \"obiad\" podany o 21, dopiero o 1 w nocy/mimo blagan kolezanki w ciazy/ wjechala na stol zupa gulaszowa w ktorej gulaszu nie bylo tylko tlusta woda z ziemniakami i kilka kawalkow tlustych ochlapow, w zyciu takiego swinstwa nie jadlam. oczywiscie na miejscu okazalo sie tez ze pol litra daja na 4 osoby a nie na pare, wiec poprosilismy kierowniczke karczmy o rozmowe i z laski dostalismy drugie pol litra. ogolnie rozboj w bialy dzien i rozpuszczenie turystami. Dzien wczesniej w tym samym miejscu najedlismy sie w piec osob pysznym jedzeniem za 250zl, ale w sylwestra mimo ze razem zaplacilismy w sumie ponad 1000zl, jedlismy chcleb ze smalcem, nie bylo zadnego dania z karty i musielismy sluchac disco polo granego przez jakas nedzna kapele/kierowniczka obiecala ze beda goralskie kawalki/.
Wyszlismy zdegustowani o 1szej w nocy, wyraznie kierowniczka kombinowala tak zeby goscie kupowali jedzenie z karty-podano nam najtansze resztki ktorych nie dalo sie zjesc, nie majace nic wspolnego z daniami z karty w dodatku podane w odstepach kiklkugodzinnych. W zyciu nie pojde tam wiecej na sylwestra, ani ja ani zadna z osob ktora z nami tam byla i nikomu tego nie polecam. Kierowniczka pokazala brak klasy i chciwosc, czym nadszarpnela rowniez opinie innych gorali.