Wyznawcy Boba Marleya mogą poczuć się urażeni [wywiad]

MM Kraków rozmawiało z Piotrem Maślanką, muzykiem i wokalistą zespołów Paprika Korps, Ragana i Duberman, założycielem agencji Karrot Kommando.

Przyjechałeś do wymarzonego i legendarnego miasta, a z czasem stałeś się jego nieodłącznym elementem...

Przesadziłeś! (śmiech).

No ale jednak musisz przyznać, że to jaką pozycję odgrywa obecnie Karrot Kommando i Paprika Korps to nie piwniczne niziny.

No tak, choć właściwie nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Moja działalność opiera się na dwóch płaszczyznach. Jednak zarówno w grupie Paprika Korps, którą współtworzę od dekady, jak i w agencji wydawniczej Karrot Kommando, zauważam jeszcze dużą potrzebę zmian. W każdej z tych inicjatyw wszystko krok za krokiem przybierało coraz bardziej profesjonalny i tym samym zadowalający charakter, ale myślę, że jeżeli w jakiejkolwiek koncepcji motorem działania jest pasja i upór, to z biegiem czasu można zdziałać ogromnie dużo.

Rozumiem więc, że okrzyknięcie grupy Paprika Korps najczęściej koncertującym po Europie polskim zespołem reggae, to też wynik wytrwałości?

Tak, była to ciężka i mozolna praca. Początkowo polegało to na rozsyłaniu mnóstwa kaset i oczekiwaniu na jakaś odpowiedz. Statystycznie pięćdziesiąt na dwieście wysłanych nagrań miało jakiś sensowny rezultat. Ale jednak zawsze dochodziło do realizacji choć cząstkowych przedsięwzięć. Gdy podróżowanie po całej Europie samo z siebie stało się dla nas pasją, byliśmy niezmiernie usatysfakcjonowani, że dzięki tym koncertom możemy realizować się bez dodatkowego wkładu finansowego. Wszystko jednak co robiliśmy i robimy rozwija się stopniowo.

Jak jesteście odbierani za granicą?
Przyznam, że różnie. Najchętniej jeździmy do Finlandii czy Chorwacji, bo tam akurat relacja z publiką przybiera wymiar bardziej zaawansowany niż w Polsce. W każdym kraju jest specyficzny klimat na reggae. Nas cieszy to, że nawiązujemy tam przyjaźnie, które między innymi owocują kolejnymi trasami w dotąd nie poznane przez nas rejony Europy.

Stwierdziłeś kiedyś, że "Karrot Kommando to było marzenie". Jak trudna jest realizacja tak skomplikowanych aspiracji?

Zawsze inspirowała mnie działalność zagranicznych agencji, w których płyty zespołów wydają najbliżsi przyjaciele i w dodatku zajmują się od razu pełną organizacją koncertów. Te dwie zazębiające się aktywności w bardzo rzeczowy sposób mogą stać się receptą na poradzenie sobie w polskich realiach. Na chwilę obecną w pracach Karrot Komando uczestniczą wszyscy członkowie Papryki, co jest właśnie niejako spełnieniem marzeń, choć daleko nam jeszcze do pełnego zadowolenia w tym temacie. Czy trudno było dojść do tego momentu - z jednej strony tak bo przecież od kilku lat jesteśmy na pełnych obrotach, często poświęcając życie prywatne na rzecz działalności firmy, ale z drugiej wszystko u nas działo się w sposób naturalny, stopniowo i cały czas robiliśmy i robimy to co kochamy.

Z naturalnego rozwoju działalności stałeś się przedstawicielem Świetlików?
Przyjechałem do Krakowa w 2004r i z natury zacząłem się interesować tutejszą sceną muzyczną. Poznałem Marka Piotrowicza [perkusista grupy Świetliki], który również uwielbia grać reggae i z czasem gdy nasza znajomość przemieniła się w przyjaźń, wskrzesiliśmy wraz z innymi muzykami do życia zespół Duberman. Właściwie to był cały zaczątek do tej współpracy.

Czyli kluczem do managementu Świetlików było reggae?
Tak (śmiech). Świetliki miały problem ze stałym managerem i stąd w oparciu o moją znajomość z Markiem i doświadczenie w innych kapelach zostałem na niego mianowany. Osobiście to dla mnie wielka frajda z nimi przebywać i jeździć w trasy koncertowe. Najwyższa poprzeczka jeśli chodzi o osobowości.

Kraków jest podatny na reggae?
Zdecydowanie. Wszystkie kapele jakie znam uwielbiają tu przyjeżdżać. Na koncerty przychodzi mnóstwo osób i myślę, że każdy z naszych zespołów umieściłby któryś z koncertów w Krakowie w trójce najlepszych w zyciu Osobiście już jako małe dziecko przyjeżdżałem z rodzicami do Krakowa bardzo regularnie. Wybór tego miasta to właściwie realizacja młodzieńczych marzeń. Muszę jednak przyznać, że obecnie podejmujemy tyle inicjatyw wymagających wyjazdów, że Kraków pełni dla mnie rolę miasta, do którego po prostu uwielbiam wracać.

Ostatnio rozmawiałem ze Sławkiem Shutym o środowisku literatów i filmowców. Powiedz jak oceniasz obecną sytuację w kręgu muzycznym?

Jest zdecydowanie coraz lepiej. W latach 80’ reggae w Polsce cieszyło się dużą popularnością, którą realia lat 90’ pogrążyły. Obecnie choćby zespół Vavamuffin gromadzi mnóstwo publiczności. Zainteresowanie jakie budzą ich koncerty przypisać można do rangi fenomenów. Ta scena naprawdę jest coraz bogatsza. Choćby ilość debiutujących zespołów może zaświadczyć jak silna musiała istnieć potrzeba takiego grania skoro przebiła się ona przez barykadę masowych praw rynku. Gdy teraz przyglądam się w jakim tempie rozrasta się popularność zespołu Żywiołak, który nie nagrał jeszcze płyty, a już stał się bardzo popularny, jestem pełen sił by nadal wspierać projekty, które nam się podobają - nawet pomimo tego, że może wiele z nich wcale nie trafi do szerszego grona słuchaczy, a wkład w nich złożony może się nie zwrócić.

A co jest obecnie najbardziej potrzebne młodym kapelom?
Chęć do działania, upartość a przede wszystkim dobre pomysły muzyczne. Czasy mamy o tyle lepsze, że dawniej wstyd było za granicą pokazać się ze sprzętem nawet przed supportującym zespołem. Dziś muzycy mają dostęp do lepszego sprzętu, niejednokrotnie wybierają wyłącznie muzyczną drogę, zamiast traktować to jako wyłącznie hobby.

Może to co dzieję się teraz jest po prostu odrodzenie klimatu muzycznego lat 80’?
Raczej nie. Mam wrażenie, że scena reggae lat 80tych miała swoje korzenie bardziej w punk rocku niż w tradycjach muzyki reggae. Ta nowsza bardziej czerpie z jamajskich a teraz to i europejskich wzorców, co bynajmniej nie oznacza, że nie poważam tej pierwszej. Po prostu niekoniecznie widzę powiązania estetyczno-muzyczne.

Lata osiemdziesiąte - latami buntu, a teraz epoka nieskażonych szans?
Wydaje mi się, że obecne realia stwarzają możliwości. Myślę problemem jest to, że ludziom w Polsce często nie chce się działać. Nie wiem czy to brak wiary w siebie, czy może jakaś tradycyjna przypadłość o nazwie lenistwo, ale ludzie często decydują się na pracę, której sami nie lubią i nie próbują być w niej lepsi, rozwijać się, uczyć. Naturalne jest, że czasami warunki dyktują zbiegi okoliczności i szczęście, ale nie słyszałem o człowieku, który do końca był wytrwały, a jednak poniósł całkowitą klęskę.

Dlaczego w każdym napotkanym wywiadzie dotyczącym Papriki Korps pojawiają się po trzy pytania drążące temat "skąd miano heavy reggae"?
Od początku działalności prezentowaliśmy dość specyficzne brzmienie. Gdyby ktoś był wyznawcą Boba Marleya, i nie znając nas, przyszedł na koncert, mógłby poczuć się urażony (śmiech). Paprika tak naprawdę jest bardzo daleko od ‘jamajki’. Odkąd organizatorzy koncertu w Niemczech przypisali nam ten slogan, umieszczamy go w naszych internetowych opisach.

Internet stał się skutecznym megafonem do rozgłaszania działalności?
Zdecydowanie tak. Nawet w 2000r, gdy organizowałem pierwszą trasę, wszelkie procedury opierały się jeszcze na długotrwałych negocjacjach na bazie rozmów z telefonów stacjonarnych. Cały proces wyglądał całkiem inaczej niż dziś. No ale gdy pomyśle, że dekadę przed moim początkiem wszystkie formalności załatwiało się listownie, to stwierdzam, że i tak nie było źle.

Rozmawialiśmy o marzeniu zrealizowanym. Jakieś kolejne wymusza już ciąg nowych inicjatyw?

Karrot nie jest jeszcze zorganizowany na każdej płaszczyźnie. I to właściwie nadal priorytet w moim działaniu. Cały czas pracujemy nad pobocznymi wymiarami agencji. Internetowy sklep z muzyką to chyba pierwszy pomysł, który w niedługim czasie doczeka się realizacji. Wciąż stawiamy na profesjonalizm. Ogrom przedsięwzięć, które koordynujemy pochłania jednak tyle czasu, że myśl o wymarzonym festiwalu pozostawiam na razie w sferze działania wyłącznie podświadomego...



Mickey Mousoleum

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3