Wyrzucona na bruk staruszka nie ma się gdzie podziać

Maria Michta, krakowianka brutalnie eksmitowana w środę z mieszkania, które zajmowała od 48 lat, nie ma się gdzie podziać. Gdyby nie pomoc znajomych, pierwszą noc po eksmisji spędziłaby pod gołym niebem. Do późnego wieczoru czekała przy ul. Ziemianek 1 w Nowej Hucie na klucze do swojego nowego "domu".

Maria Michta do późnych godzin czekała na klucz do nowego "domu"
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij

Maria Michta do późnych godzin czekała na klucz do nowego "domu". Nie doczekała się... (© Wojciech Matusik)

Nie dostała ich. Nie wie też, co się stało z jej meblami i rzeczami osobistymi. O dramacie pani Marii pisaliśmy już dwukrotnie. Po latach znalazł się właściciel kamienicy przy ul. Legionów Piłsudskiego, w której mieszkała. Kobieta dostała nakaz eksmisji. Gdy pojechała sprawdzić, do jakiego lokalu chcą ją przenieść, załamała ręce. - To jest chlew - opowiada zrozpaczona. - Brud, zagrzybione ściany.

W środę do jej mieszkania wkroczył komornik w asyście policjantów. Łomem wyważyli drzwi. Jeszcze tego samego dnia do prokuratury trafiło zawiadomienie o przekroczeniu uprawnień przez komornika i policję. - Przez cztery godziny składałam dziś zeznania, jestem wykończona - mówiła nam wczoraj Michta. - Nadal nie wiem, gdzie są moje rzeczy, meble, zgubiłam nawet zegarek. Gdyby nie znajomi, nie miałabym się gdzie podziać. Do przytuliska na pewno nie pójdę.

Lokal, w którym ma zamieszkać, wskazała firma Krak-Consulting zajmująca się m.in. pomocą przy eksmisjach. Do obowiązków komornika należy zaś sprawdzenie warunków w budynku, do którego przenoszeni są ludzie. Komornik Andrzej Drzymała upiera się, że był na miejscu. Jednak gdy w środę dotarł na ul. Ziemianki 1, nie wiedział, do którego domu kobieta ma być eksmitowana.
- Było ciemno - tłumaczy się Drzymała. - Pomieszczenia spełniały ustawowe wymogi, a Krak-Consulting przedstawił odpowiednie dokumenty.

Nam firma nie chciała pokazać dokumentu najmu. Wczoraj chcielimy się dowiedzieć, dlaczego pani Maria nie dostała kluczy do mieszkania.
∨ Czytaj dalej

Jednak w Krak-Consultingu przez cały dzień nikt nie odbierał telefonu. Właściciel budynku przy ul. Ziemianki, firma ArcelorMittal Poland, dzień przed eksmisją kontaktowała się z komornikiem. Informowała go o tym, że budynek nie nadaje się do tego, by mieszkali w nim ludzie.

- Przekazaliśmy komornikowi pismo mówiące, iż wynajęliśmy nasz budynek na cele magazynowe - zaznacza Łukasz Cioch, rzecznik firmy. - Ze względu na etycznie rażący wymiar sprawy wysłaliśmy wczoraj firmie Krak-Consulting wypowiedzenie umowy najmu - dodaje. Mirosław Markow, rzecznik Krakowskiej Izby Komorniczej, przyznaje, że wobec tak wielu wątpliwości zasadne byłoby wstrzymanie eksmisji Michty. - Jednak na razie do naszej Izby nie wpłynęła skarga w tej sprawie. Osoby, które czują się poszkodowane, mogą też kierować sprawę do sądu - radzi rzecznik.

Po naszych artykułach losem Marii Michty zainteresowała się Fundacja Pomocy Osobom Starszym i Niepełnosprawnym "Zawsze Potrzebni". - Wygląda na to, że w tej sytuacji zostało pogwałconych mnóstwo przepisów - ocenia Przemysław Wójcik, wiceprezes fundacji. - Bezasadna była interwencja policji wobec starszej kobiety, bezprawny jest zabór jej mienia przez komornika, a prawo nie przewiduje eksmisji na bruk. Będziemy interweniować i postaramy się znaleźć dla tej pani jakieś lokum. - Wszelka pomoc jest mile widziana - mówi Michta. - Moim celem jest powrót do mieszkania przy Legionów Piłsudskiego - dodaje stanowczo.
Katarzyna Janiszewska, Piotr Malinowski Katarzyna Janiszewska, Piotr Malinowski
źródło: Polska Gazeta Krakowska

Komentarze (1)

avatar
avatar
adm (gość)

a co z prawami własciciela ile Pani płaciła za mieszkanie ile wydała na remont kamienicy dlaczego przez 48 lat nie kupła sobie mieszkania ? moze ktos zajmie sie prawami włascicieli

Wybierz kategorię