Ależ emocje na Reymonta! Cracovia długo prowadziła z Wisłą, była lepszym zespołem, ale to „Biała Gwiazda” zgarnęła ostateczenie całą pulę, strzelając dwie bramki w ostatnich dziesięciu minutach i wygrywając 2:1. W ten sposób podopieczni Kiko Ramireza upiekli dwie pieczenie na jednym ogniu. Nie tylko wygrali derby, ale też wskoczyli na pierwsze miejsce w tabeli ekstraklasy!

Choć wiele było spekulacji kadrowych przed derbami, to ostatecznie Cracovia na Reymonta przyjechała w najsilniejszym na ten moment składzie. W bramce Wisły zabrakło natomiast Juliana Cuesty. Hiszpan nie usiadł nawet na ławce rezerwowych. Niespodzianką było też miejsce w pierwszej jedenastce dla Jakuba Bartosza, który zastąpił Rafała Boguskiego.

Początek meczu należał do gości, który atakowali częściej, choć jedynym efektem ich starań były rzuty rożne. Wisła, tak jak w kilku poprzednich meczach, przyjęła rywala na swojej połowie i szukała okazji do kontr. Tak jak jednak niewiele wynikało z ataków „Pasów”, tak samo z szybkich akcji „Białej Gwiazdy”. Mieliśmy przede wszystkim mnóstwo szarpanej gry, fauli, widać było, że stawka spotkania nieco paraliżuje poczynania obu stron.

W 26 min Cracovia przeprowadziła jednak skuteczny atak, zupełnie rozmontowując obronę Wisły. Akcję rozegrali Szymon Drewniak z Krzysztofem Piątkiem, w efekcie czego tego ostatni znalazł się na czystej pozycji i pewnie kopnął piłkę do siatki. To prowadzenie było w pełni zasłużone, bo w tych pierwszych fragmentach krakowskich derbów „Pasy” wygrały przede wszystkim walkę w drugiej linii, przez co sprawniej organizowały swoje akcje. Gol nic zresztą nie zmienił w obrazie gry. Może tyle, że goście poczuli się jeszcze pewniej, a wiślakom podcięło to skrzydła, których nawet nie zdążyli wcześniej rozwinąć… Owszem, podopieczni Kiko Ramireza próbowali atakować, ale robili to chaotycznie, bez przekonania. Jedynie próby strzałów z dystansu przynosiły choć minimalne zagrożenie pod bramka Grzegorza Sandomierskiego. Najbardziej golkiper Cracovii musiał się natrudzić w 42 min po uderzeniu Petara Brleka. Skończyło się na rzucie rożnym. Zasłużonym prowadzeniem Cracovii skończyła się natomiast pierwsza połowa meczu.

Widząc bezradność swoich piłkarzy Kiko Ramirez nie czekał, tylko już w przerwie dokonał zmiany, wpuszczając w miejsce słabo grającego Pola Lloncha, Pawła Brożka.

Drugą połowę lepiej znów jednak rozpoczęły „Pasy”. Już na samym początku świetną okazję miał Mateusza Szczepaniak, ale strzelił nad poprzeczką.

W kolejnych minutach Wisła uzyskała optyczną przewagę, z której jednak kompletnie nic nie wynikało. Na ostatnie pół godziny Ramirez posłał do boju, debiutującego w ekipie „Białej Gwiazdy” Ze Manuela. I to nic nie zmieniło w obrazie gry. Wiślacy wrzucali piłkę w pole karne, gdzie obrona Cracovii znakomicie sobie radziła. Było to klasyczne bicie głową w mur. „Pasy” urywały cenne sekundy i spokojnie pilnowały wyniku.

Sytuacja nieco zmieniła się od 74 minuty, gdy czerwoną kartkę otrzymał Kamil Pestka. Tylko trochę jednak, bo Michał Probierz szybko zrobił zmianę, wpuszczając na boisko Deleu i zatykając dziurę w obronie. W takiej sytuacji Wiśle potrzebny był ktoś, kto zdecyduje się na indywidualną akcję. I kimś takim okazał się Carlos Lopez, który w pojedynkę ograł w polu karnym kilku piłkarzy Cracovii, by zakończyć swój taniec z piłką strzałem do siatki.

Wisła ruszyła do szturmu, szukając zwycięskiej bramki. W 80 potężnie uderzył Tibor Halilović, ale jeszcze piękniej obronił Grzegorz Sandomierski. W 89 min gospodarzom dopisało jednak szczęście. W pole karne dośrodkował Maciej Sadlok, piłkę trącił jeszcze Carlos Lopez, ta odbiła się od słupka i wpadła do siatki.

W ostatnich minutach Cracovia atakowała rozpaczliwie, ale nie była już w stanie odwrócić losów spotkania. Ze zwycięstwa cieszyła się Wisła i to ona teraz rządzi w Krakowie!


Wisła Kraków – Cracovia 2:1 (0:1)
Bramki: 0:1 Piątek 26, 1:1 Lozez 80, 2:1 Lopez 89
Wisła: Buchalik – Cywka, Głowacki, Gonzalez, Sadlok – Llonch (46 Brożek), Velez (76 Halilović) – Bartosz (61 Ze Manuel), Brlek, Małecki – Lopez.
Cracovia: Sandomierski – Wójcicki, Dytiatjew, Malarczyk, Pestka – Drewniak, Covilo (54 Deja) – Zenjov (72 Wdowiak), Szczepaniak (76 Deleu), Mihalik – Piątek.
Sędziowali: Daniel Stefański (Bydgoszcz) oraz Dawid Golis (Skierniewice) i Bartosz Heinig (Gdańsk). Żółte kartki: Ze Manuel – Covilo, Pestka. Czerwona kartka: Pestka (74, za drugą żółtą). Widzów: 25 523.





MAGAZYN SPORTOWY24 - TOMASZ SZMANDRA O POWROCIE ROBERTA KUBICY DO F1


Sport

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!