TS Wisła Kraków rozważa sprzedaż części swoich gruntów przy Reymonta. Ale nie po to, by ratować piłkarską spółkę

Podczas środowego spotkania zarządu Towarzystwa Sportowego Wisła Kraków z koordynatorami sekcji pojawił się pomysł sprzedaży należącej do stowarzyszenia 40-arowej działki przy Reymonta. Nasi rozmówcy podkreślają, że nie ma to nic wspólnego z trwającymi negocjacjami na temat sprzedaży akcji piłkarskiej spółki Wisły.

Chodzi o część działki w okolicach stadionu, którą obecnie porasta trawa. - Stanowisko zarządu TS Wisła jest jasne – ta ziemia na pewno nie pójdzie na ratowanie spółki akcyjnej – podkreśla Dorota Gburczyk-Sikora, zasiadająca w zarządzie TS Wisła.

- Nie tak dawno jeden z członków zarządu powiedział, że to jest święta ziemia i w ogóle nie wchodzi w rachubę, by miała zostać sprzedana – dodaje Lesław Kędryna, koordynator sekcji siatkówki kobiet, nawiązując do słów wypowiedzianych podczas głośnej konferencji prasowej zarządu TS Wisła w piątek 5 stycznia. Okazuje się jednak, że pomysł sprzedaży jednak jest dyskutowany.

W 2006 roku prezydent Krakowa Jacek Majchrowski przekazał TS Wisła w użytkowanie wieczyste grunty, budynki i urządzenia przy ul. Reymonta. Spłatę rat, po zastosowaniu 99-procentowej bonifikaty, rozłożono na 10 lat. Od stycznia 2017 roku klub może sprzedawać swój teren. TS Wisła otrzymało na okres 99 lat należące do miasta działki o powierzchni 5,1270 ha i 1,0563 ha. Plan zagospodarowania, który obowiązuje dla tego rejonu miasta, pozwala stawiać tam hotele, obiekty handlu, gastronomii, medyczne i rekreacyjne. Szacuje się, że cały teren jest wart ok. 75 mln zł.

Stanowisko zarządu TS Wisła jest jasne – ta ziemia na pewno nie pójdzie na ratowanie spółki akcyjnej

Pieniądze pozyskane z ewentualnej sprzedaży 40 arów gruntu miałyby zostać przeznaczone na modernizację zaniedbanej bazy sportowej TS Wisła. Temat pojawił się, gdyż stowarzyszenie ma długi i nie stać go na przeprowadzanie drogich remontów.

- To tylko jedna z opcji – zastrzega Dorota Gburczyk-Sikora. - Nie zebraliśmy się z koordynatorami, by prosić ich o jakąkolwiek akceptację, ale dlatego, że obiecaliśmy im w listopadzie, iż będziemy się z nimi regularnie spotykać i omawiać problemy wszystkich trzynastu sekcji, jakie funkcjonują w ramach stowarzyszenia. Sekcje zgłaszają problemy, np. ze światłem, sanitariatami, a nie dysponujemy wielkimi pieniędzmi, by zapewnić wszystkim natychmiastową poprawę warunków. Ja bardzo dobrze rozumiem uwagi zgłaszane przez koordynatorów, bo przecież jako zawodniczka też trenowałam w tej hali w różnych warunkach - raz w lepszych, raz w gorszych. Ale wiadomo, są długi, które trzeba spłacać. Jeżeli w przyszłości będzie zamysł, by polepszyć warunki, to wtedy usiądziemy i będziemy podejmować decyzje, czy i w jaki sposób temu zaradzić i na co konkretnie te środki pójdą. Założenia muszą zaakceptować wszystkie sekcje. Ewentualna sprzedaż działki to tylko wstępne rozważania, jedna z opcji, tak jak np. kredyt lub inne rozwiązania. Do tego jednak daleka droga.

Stowarzyszenie ma długi (i wcale nie chodzi tu o ponad 40 mln zł zobowiązań i cesji Wisły SA, których TS pozbędzie się, jeśli sprzeda piłkarską spółkę), które spłaca z dużym mozołem. Tylko wobec MPEC zadłużenie wynosi ok. 300 tys. złotych, bo ogrzewanie hal jest bardzo kosztowne.

- Czy to dobry pomysł, by sprzedać działkę? – zastanawia się Robert Zaczkiewicz, koordynator sekcji judo. - Nie wiem. Tu nie chodzi o ratunek dla finansów TS, ale dla budynków. Wolałbym, by obyło się bez sprzedaży, niemniej coś trzeba zacząć robić, bo hala już się niemal rozpada. Budynek trzeba zmodernizować, ocieplić, powymieniać rury. Z „nową” halą jest dokładnie tak samo. W czasie spotkania z zarządem była dyskusja o tym, że jest słabo ogrzewana i oświetlona. Otwierają się nowe kluby fitness, gdzie standard jest wysoki, a my cały czas działamy, oferując warunki sprzed 40 lat. Te pomieszczenia są po prostu stare. Ludzie wciąż do nas przychodzą, ale narzekają.

- Chyba szkoda byłoby pozbywać się działki. Trzeba dobrze rozważyć, czy są inne możliwości pozyskania pieniędzy – dodaje Lesław Kędryna. - Innych sponsorów trzeba do piłki nożnej, a innych do siatkówki. Na podstawowe remonty hali nie potrzeba dużych pieniędzy. Trzeba jakoś z tego wybrnąć, ale za mało wiem na ten temat, by zająć jednoznaczne stanowisko. Gdyby jednak miało dojść do sprzedaży działki, to musi być to przeprowadzone w sposób transparentny. Trzeba wiedzieć, co z tymi pieniędzmi później będzie, na co się je wyda. Tymczasem trzeba szukać innych sposobów. Przecież sekcje jakoś trwają, mimo że nie jest łatwo. Każda ma trochę autonomii, swoje konto i żyjemy z tego, co sobie znajdziemy, a więc ze składek i niewielkich datków od miasta, grantów. A jeżeli znajdziemy sobie sponsora, to go mamy. Gdy dziś ktoś czyta w gazecie, że Wisła jest na skraju upadku, to rodzice dzieci, które u nas trenują, pytają, co się dzieje. A my nijak się do tego mamy. Dzięki Bogu nikt naszej sekcji pieniędzy nie zabiera, płacimy tylko pewne kwoty na media, ubezpieczenia itd.

Jest bardzo dużo niejasności, w klubie jest prokurator, mogą powychodzić różne sprawy

To nie zarząd podejmie ostateczną decyzję dotyczącą sprzedaży działki, ale walne zgromadzenie delegatów. Tak stanowi statut klubu. W czerwcu tego roku upływa cztery lata od wyboru poprzednich władz, na czele których stała Marzena Sarapata. Po jej rezygnacji, od 5 stycznia obowiązki prezesa pełni Rafał Wisłocki, jednocześnie prezes Wisły SA.

- Trzeba poczekać, aż kilka rzeczy się wyjaśni. Czy od czerwca będzie ten sam zarząd, czy inny? Jest bardzo dużo niejasności, w klubie jest prokurator, mogą powychodzić różne sprawy – stwierdza Lesław Kędryna. - Przejęcie spółki przez TS skomplikowało sytuację. Gdy był rozdział, to było jasne – piłka rządziła się sama, a tutaj byli ludzie, którzy rządzili sekcjami. Myślę, że tak było dla nas lepiej.

Sportowy24.pl w Małopolsce

DZIEJE SIĘ W SPORCIE - KONIECZNIE SPRAWDŹ:

Krzysztof Kawa

  • Dziennik Polski
Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

11.01.2019, 19:20

a pieniążki trafią do "Miśka" albo kogoś z jego ekipy :)

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3