(© Urszula Olszowska)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Piece z Przedszkola nr 162 dymią prosto w nasze okna - skarżą się krakowianie z bloku przy ul. Fertnera 1. Budynek znajduje się niedaleko przedszkola, a na nieprzyjemne wyziewy narzekają najbardziej lokatorzy z mieszkań, których okna wychodzą na stronę budynku przedszkola. Dyrekcja placówki zapewniła nas, że zrobi wszystko, by jak najszybciej wymienić węglową kuchnię na nowocześniejszą i zażegnać konflikt.

Mieszkańcy mają już dość utarczek z szefami placówki. - Przedszkole nadal korzysta z kuchni węglowej, zanieczyszczając środowisko. To niedopuszczalne. Przecież w Krakowie ogranicza się używanie pieców węglowych, a tym bardziej w placówkach oświatowych - żali się pani Danuta, z bloku sąsiadującego z przedszkolem.

Protestujący uważają, że przedszkole powinno jak najszybciej zmienić węglową kuchnię na inną, np. gazową. - Rozumiem, że jedzenie z blachy jest smaczniejsze i zdrowsze, niż to przygotowane na gazie, ale nie może się to odbywać kosztem naszego zdrowia i miru domowego - żali się Roman Kmita. Podkreśla, że dwa razy dziennie musi barykadować się w mieszkaniu: kiedy w przedszkolu gotują śniadanie, a potem obiad.

- Musimy zamykać okna, bo momentalnie mamy wewnątrz czarne kłęby dymu. Komin jest dosłownie kilka metrów od naszych okien i wszystko leci bezpośrednio do nas - dodaje mieszkaniec. Lokatorzy żalą się również, że dym ma bardzo nieprzyjemny zapach, który czuć w pokojach przez kilka godzin po skończeniu gotowania dla maluchów. - Zapach wsiąka w firanki czy w dywany i trudno się go potem pozbyć - mówią.

Ucierpiała i elewacja. - Nie tak dawno mieliśmy odnawianą, a już cała sczerniała przez osadzającą się sadzę - pokazuje Janina Zając. Szefowie przedszkola wiedzą o skargach sąsiadów. - To prawda, że używamy pieca kuchennego na węgiel, ale robimy wszystko, aby był jak najmniej szkodliwy - tłumaczy Elżbieta Tyrpa, wicedyrektor placówki.

Dodaje, że w przedszkolu działa teraz już tylko jedno urządzenie na węgiel. Uciążliwe dla otoczenia węglowe ogrzewanie zostało zastąpione ekologicznymi grzałkami elektrycznymi. - A piec kuchenny używamy przez kilka krótkich godzin w ciągu dnia. Po skargach mieszkańców ograniczyliśmy jego używanie do godz. 9 - 12. No i palimy w nim tylko opałem najwyższej jakości - zapewnia kobieta.
Zapewnia, że starają się o wymianę starego pieca na nowocześniejszy, co zakończyło- by konflikt z mieszkańcami bloku.

Sprawą wyziewów i ich ewentualnej szkodliwości zajmie się też straż miejska.

Czytaj także

    Komentarze (4)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    adm (gość) (peter)

    Żyjemy w mieście i musimy sobie nawzajem pomagać - szanowny panie - a nie robić tak jak komuś pasuje. Na pewne rzeczy nie mamy wpływu jak tłok nas ulicach czy stukot tramwajów ale na inne, możemy. Chyba ze szanowny pan wyznaje zasadę niech każdy sobie robi jak sobie chce. a co mnie obchodzą inni. Ja pale w piecu tym co mam ( rzekomo nie stać mnie na czyste paliwo ) a sąsiad niech to wdycha. Ja wyrzucam śmieci na ulice bo kosz jest za daleko, albo go nie ma. Jak się komuś nie podoba to niech posprząta. Mam myśleć o drugim, że jemu to przeszkadza. Jak mu przeszkadza to niech sie wyprowadzi. Taki jest pański punkt myślenia?

    adm (gość)

    Jest jeszcze inny przypadek kopcenia w mieście królewskim.Krakow. W dzielnicy Pradnik Czerwony jeden z wlascicieli domu jednorodzinnego wymyslil, ze dobrze byloby zastapic gazowe ogrzewanie wody do mycia  na palenisko weglowe, (w domu wyposazonym w gaz i cieplociag). „Projekt” swoj zrealizowal i teraz codziennie unosi się dym z komina oznajmiajac ze woda do mycia sie grzeje. Tak wiec w srodku lata gdy na zewnatrz upal, unoszacy sie dym z komina sprawia, ze w sasiedztwie nie mozna otworzyc okna, wyjsc do ogrodka czy posiedziec na balkonie. Po prostu smierdzi. A i dla zdrowia nie jest to,chyba, obojetne.
    Rozmowa i uswiadomianie ww. wlasciciela, ze wyziewy z komina przeszkadzaja nic nie daje bo to dla niego jest to wspanialym rozwiazaniem obnizajacym koszty jego domowego budzetu. A to ze komus to przeszkadza i to, ze kogoś się trochę podtruje. Truciciel tym się nie przejmuje!
    Ale moze to nie szkodzi na zdrowie i moze to tylko tzw. fanaberie skarzacych sie. Powinni przeciez z radoscia wdychac wyziewy pomyslowego domoroslego biznesmena.

    peter (gość)

    A mnie przeszkadza Południowa Obwodnica kilkaset metrów od okien! Nie mogę spokojnie siedzieć na balkonie!! Przeszkadza mi również: tłok na ulicach, stukot tramwajów, setki ludzi na chodnikach, dziurawe drogi, kupy na placach zabaw...itd. Ludzie, żyjecie w mieście. To jest koszt, który płacimy za mieszkanie w blokach. Swoją drogą zastanawiam się, kiedy powstanie komitet protestacyjny i skieruje sprawę do prokuratury przeciw Bogu ducha winnej pani kierownik. Poza tym widziały gały co brały. Budynek przedszkola powstał na pewno wcześniej niż bloki, więc nie rozumiem pretensji. Chciałem jeszcze szczególnie pozdrowić panią J. Zając która jest zapewne ekspertem od elewacji (na pewno sczerniała nie od smogu, spalin i pyłów miejskich, ale od komina z przedszkola). U mnie na Kurdwanowie od tego komina czernieją barchany mojej żony suszące się na balkonie.