Uczniowie podstawówek nie będą już musieli kasować biletów Uczniowie podstawówek nie będą już musieli kasować biletów

Uczniowie podstawówek nie będą już musieli kasować biletów (© fot. Michał Gąciarz)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

O tym się mówi. Na przystankach w okolicy szkół pojawią się umundurowani kontrolerzy biletów, którzy będą udzielać uczniom i ich rodzicom informacji o bezpłatnych przejazdach

Ponad czterdzieści tysięcy uczniów krakowskich szkół podstawowych od 1 września pojedzie za darmo komunikacją miejską. Bez biletu miejskimi tramwajami i autobusami podróżować będą także wszystkie maluchy, które jeszcze nie rozpoczęły edukacji. Urzędnicy wraz z firmą Renoma, odpowiedzialną za kontrolę biletów, szykują specjalną akcję.

50 umundurowanych kontrolerów pojawi się w czwartek rano na kilkunastu przystankach w rejonie szkół podstawowych.

- Będzie można ich spotkać m.in. w rejonie SP nr 3 (ul. Topolowa 22) oraz SP nr 4 (ul. Smoleńsk 5). Mają tam informować uczniów i rodziców, na jakich zasadach dzieci mogą bezpłatnie podróżować komunikacją - mówi Marcin Bonisławski z firmy Renoma.

A zasady są dość klarowne. Dzieci będą od 1 września do 30 czerwca podróżować bez biletu we wszystkie dni, wszystkimi tramwajami i autobusami, również tymi aglomeracyjnymi. Oznacza to, że uprzywilejowani są także uczniowie mieszkający poza Krakowem, pod warunkiem, że dojeżdżają do szkoły zlokalizowanej w stolicy Małopolski.

Dzieci, aby móc za darmo korzystać z komunikacji, muszą mieć przy sobie ważną legitymację krakowskiej szkoły podstawowej, zgodną ze wzorem Ministerstwa Edukacji Narodowej. Kontrolerzy będą sprawdzać znajdujący się na legitymacji adres placówki.

Za darmo pojadą również wszystkie maluchy, które nie chodzą jeszcze do szkoły. Do tej pory przywilej ten dotyczył dzieci tylko do 4. roku życia. Radni miejscy poszerzyli go jednak o dzieci 5- i 6-letnie. W ich przypadku podczas kontroli wystarczy oświadczenie rodzica lub opiekuna podróżującego z dzieckiem.

Uczniowie szkół zlokalizowanych poza Krakowem będą nadal uprawnieni do przejazdów na podstawie biletów ulgowych.

Urzędnicy spodziewają się, że ze względu na darmowe przejazdy, część rodziców przestanie odwozić dzieci do szkoły samochodem i uczniowie sami będą na lekcję dojeżdżać komunikacją miejską. Dlatego w kolejnych dniach września umundurowani kontrolerzy dostaną również nowe zadanie. - Mają zwracać szczególną uwagę na samotnie podróżujące dzieci i pomagać im, gdyby np. wsiadły do niewłaściwego tramwaju - podkreśla Michał Pyclik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. Umundurowanego kontrolera łatwo rozpoznać m.in. po białej koszuli i czerwonym krawacie. - Rodzice powinni przekazać dzieciom, że gdy zobaczą kontrolera biletów, a będą miały jakikolwiek problem, to mogą zwrócić się do niego o pomoc - dodaje Pyclik.

Dzięki bezpłatnym przejazdom dla uczniów, rodzice zaoszczędzą średnio 47 zł miesięcznie, czyli tyle, ile kosztuje miesięczny ulgowy bilet na wszystkie linie w Krakowie.

Bezpłatna komunikacja dla klas 1-6 ma kosztować budżet Krakowa 2,7 mln zł rocznie. Na tę kwotę składają się utracone dochody z biletów okresowych (1,1 mln zł) i jednorazowych (1,6 mln zł). Władze miasta liczą jednak, że dzięki nowemu przywilejowi, na ulice Krakowa codziennie rano wyjedzie będzie mniej aut.

Komunikacja

Komentarze (5)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Anna (gość)

A co z dziećmi co mieszkają poza Krakowem a też dojeżdżają autobusem do szkoły! Oczywiście ulg dla wsi nie ma !

mieszkaniec Krakowa (gość)

A czy Ci kontrolerzy będą też opiekować się dziećmi oczekującymi na autobus 252, 40 minut na przystanku Leśmiana ?
Te najmłodsze dzieci i tak trzeba będzie dowozić i przywodzić że szkoły ponieważ ograniczono częstotliwość kursowania jedynego autobusu 252 o 50% w stosunku do tego co było w ubiegłym roku szkolnym. Nie wyobrażam się aby małe dzieci stały na niebezpiecznym przystanku bez wiaty 40 minut. Wolałabym zapłacić dwadzieścia kilka złoty za bilet miesięczny w zamian za odpowiednią częstotliwość autobusów dowożących dzieci do szkoły.

mama (gość)

Pomysł kompletnie nie trafiony, bo jadąc z dzieckiem w inne miejsce niż szkoła podstawowa, to i tak będzie trzeba mu kupić bilet. A jak wiadomo, większość szkół podstawowych mieści się na tych samych osiedlach gdzie mieszkają dzieci. Miasto dużo na tym nie straci.