Prokurator Ewa Koj, szefowa pionu śledczego katowickiego Instytutu Pamięci Narodowej, nie komentuje medialnych doniesień na temat rzekomego forsowania przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego jej kandydatury na prokuratora generalnego.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Chodzi o informacje, jakie wczoraj ukazały się na stronach newsweek.pl Według ich autorów, prezydent chce zbudować nową specsłużbę, potężniejszą od CBA. W tym celu Lech Kaczyński miałby wykorzystać wybory nowego prokuratora generalnego i rzekomo dlatego od pewnego czasu lobbuje w Krajowej Radzie Sądownictwa, która ma mu przedstawić dwóch kandydatów na to ważne stanowisko.

Faworytką prezydenta, według dziennikarzy, miałaby być prokurator Ewa Koj. To za jej pośrednictwem PiS mógłby niemal otwarcie wypowiedzieć rządowi wojnę. Co na to kancelaria prezydenta?

W wydanym przez ten urząd oświadczeniu czytamy: "Doniesienia Newsweeka to kolejny przykład publikacji opartej na całkowicie zmyślonych informacjach. Jej celem jest przedstawienie działalności prezydenta Lecha Kaczyńskiego w fałszywym świetle.
∨ Czytaj dalej

W opinii kancelarii prezydenta może to być próba zaszantażowania członków KRS, którzy wkrótce będą oceniać kandydatów zgłoszonych w konkursie na prokuratora generalnego".

Kancelaria prezydenta mówi wprost: - Prezydent nie prowadził żadnych rozmów dotyczących wyboru kandydatów na stanowisko prokuratora generalnego. Nie zna też pani prokurator Ewy Koj, ani też nigdy z nią nie rozmawiał.

Również prokurator Ewa Koj, z którą wczoraj rozmawialiśmy, odsyła do oświadczenia kancelarii prezydenta.

- Prostowanie czegokolwiek po jednoznacznym stanowisku kancelarii nie ma sensu - podkreśla prokurator Koj.

Katowicka prokurator pionu śledczego stała się rozpoznawalna dzięki informowaniu o postępach śledztwa związanego z domniemanym zamachem na generała Władysława Sikorskiego i jego ekshumacją z katedry na Wawelu. Teraz pion śledczy katowickiego IPN, któremu Koj szefuje, prowadzi śledztwo w sprawie zamachu na papieża Jana Pawła II.

Nowelizacja ustawy o prokuraturze rozdziela funkcje ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Została zawetowana przez Lecha Kaczyńskiego, ale parlament to weto odrzucił. Ma wejść w życie 31 marca 2010 roku. Na jej mocy prokurator generalny będzie powoływany przez prezydenta na trwającą sześć lat kadencję spośród dwóch kandydatów. Tych ma wskazywać Krajowa Rada Sądownictwa i nowe ciało - Krajowa Rada Prokuratorów. Kandydatem mógłby być prokurator lub sędzia z co najmniej 10-letnim stażem pracy.

Prezydent będzie mógł odwołać prokuratora generalnego przed końcem kadencji, m.in. gdyby został on skazany lub złożył nieprawdziwe oświadczenie lustracyjne. Prokuratora generalnego może również odwołać Sejm na wniosek premiera, większością 2/3 głosów - gdyby premier odrzucił jego roczne sprawozdanie lub gdyby "sprzeniewierzył się on złożonemu ślubowaniu".

Nowelizacja przepisów przewiduje także likwidację Prokuratury Krajowej i wprowadzenie w jej miejsce Prokuratury Generalnej. Prokuratorzy tej drugiej instytucji mają zostać powołani spośród prokuratorów obecnej Prokuratury Krajowej lub apelacyjnych.



Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez POLSKAPRESSE Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

tadeusz542 (gość)

Gdyby ona miała zostać Prokuratorem Generalnym to namiastka tego spokoju a przede wszystkim praworządności w tym kraju jaka jest obecnie odeszła by na długie lata w cień bezustannej wojny nie mającej nic wspólnego z walką o praworządność .
Ta kobieta wykonałaby każde polecenie Lecha lub Jarka.
Premier Tusk musiałby chyba upaść na glowę gdyby przepuścił jej kandydaturę.
Już lepiej niech siedzi w IPN-ie i maluje swoje obrazki