Sobota, 20 Marca 2010 Imieniny: Aleksandra, Klaudia, Anatol Wyślij kartkę Zaloguj się | RSS


NaszeMiasto.pl >> Kraków >> Wydarzenia >> Lokalne >> Kraków: rodzina na swoim - 12 osób na 37 mkw.

Kraków: rodzina na swoim - 12 osób na 37 mkw.

Polska Gazeta Krakowska Małgorzata Stuch, współpr. A. Maciejowski

2010-02-09 06:01:47 , Aktualizacja 2010-02-09 10:07:25

Dwunastoosobowa rodzina Celiny Hyszko wegetuje w dwóch maleńkich pokojach o łącznej powierzchni 26 mkw. Pozostałe 11 metrów ich mieszkania przy ul. Komuny Paryskiej zajmuje niewielka kuchnia, łazienka i przedpokój.

Rodzina Hyszków nie ma już sił dłużej czekać, aż urzędnicy miejscy znajdą dla nich wreszcie większe mieszkanie (© Adam Wojnar)

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij »
Hyszkowie od pięciu lat starają się o zamianę komunalnego mieszkania przy ul. Komuny Paryskiej 3 na większe. Urzędnicy z Wydziału Mieszkalnictwa Urzędu Miasta Krakowa obiecują, że sprawę załatwią, ale Hyszkowie nie mają sił już czekać.

Ich sytuacja pogorszyła się dramatycznie, kiedy urodziła się dwójka najmłodszych dzieci: miesięczna Julia i trzymiesięczna Wiktoria. - Tak się nie da żyć. Maleństwa nie mają własnych łóżeczek a najmłodsi synowie warunków do nauki - skarży się pani Celina.

37-metrowe mieszkanie Hyszków ma dwa niewielkie pokoje. Jeden, o powierzchni 10 mkw., zajmuje pani Celina z mężem, synem, jego żoną i wnuczką Julią. W większym (16 mkw.) muszą się pomieścić czterej synowie: Remigiusz, Darek, Dominik i Kamil oraz córka Anna z z dziewczynkami - Wiktorią i Martą.

Tylko część rodziny śpi w łóżkach. Pozostali na noc rozkładają prowizoryczne posłania na podłodze. O powieszeniu ubrań w szafie nie ma co marzyć. Garderoba przechowywana jest w plastikowych torbach.
Hyszkowie znajdują się na gminnej liście oczekujących na zamianę mieszkania, ale nie wiadomo, ile będą czekać. Tym bardziej, że nie zdecydowali się na lokal proponowany przez gminę w 2009 r.

- Nie mogliśmy się zgodzić, bo mieszkanie było zniszczone, a nas nie stać na wyłożenie 10 tys. zł na remont - mówi pani Celina. - Nie mogliśmy też mieszkać w ruinie, zwłaszcza z maleńkimi dziećmi - dodaje.

Rodzina stara się nie zalegać z czynszem i opłatami. Nie korzysta z pomocy MOPS. Nie stać ich jednak na wyłożenie pieniędzy na jakikolwiek remont, ani zamianę lokalu z dopłatą. Hyszkom się nie przelewa. Utrzymują się z czterech niskich pensji. Pani Celina jest kasjerką, męża zatrudnia prywatna firma.


Pracuje także dwóch najstarszych synów. Zarobionych pieniędzy wystarcza jednak tylko na rachunki i na życie. Katarzyna Bury , dyrektor magistrackiego wydziału mieszkalnictwa wie doskonale o sytuacji rodziny.

- Szukamy odpowiedniego lokalu. Nie potrafię powiedzieć, ile może to potrwać, ale postaramy się zrobić to jak najszybciej - deklaruje dyrektor Bury. Dodaje również, że wydział postara się zaproponować Hyszkom lokal w lepszym stanie, który nie będzie wymagał dużych nakładów finansowych.

Pomoc dla rodziny oferuje też Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. - Chętnie napiszemy pismo, które mogłoby pomóc w szybszym przydziale większego lokalu - deklaruje Marta Chechelska, rzeczniczka MOPS. - Hyszkowie mogą także liczyć na bezpłatną pomoc naszego prawnika. Sprawdzimy również, czy mogliby otrzymać pomoc finansową - wylicza Chechelska.
strona: 1 z 1

regulamin

pomoc BP (gość)
2010-02-13 22:59

sos napisał:

Pomoc i to jak najszybciej,ale pani redaktor coś nie \"kumamy\"...miesięczna Julia i trzymiesięczna Wiktoria???


:) czytaj ze zrozumieniem nie kumaty

Kraaków -rodzina na swoim Rocznik 47 (gość)
2010-02-10 20:37

Zgadzam się z autorem komentarza "Trzeba było myśleć..." I jeszcze piesek tam był potrzebny(na zdjęciu).

Kraków: rodzina na swoim - 12 osób na 37 mkw. Prince (gość)
2010-02-10 20:01

To moze niech zrobią kolejne na poprawę samopoczucia ;]

wyobraźni troszke nalena (gość)
2010-02-10 14:54

ludzie spokojnie-rozumiem że są sobie winni,ale dzieciaczki nie...i nie powinny sie tak męczyć za głupote dorosłych...co do remontu-to nawet jeżeli mają chęć do pracy to materiały też są bardzo kosztowne,wiem z doświadczenia bo byłam w podobnej sytuacji(ale tylko ja mąż i 1 dziecko)wziełam mieszkanko do remontu i bez łazienki na zasadzie że powoli coś sie zrobi:(to nie takie proste jak sie wydawało,do tego dzieckiem jakoś sie w tym trzeba zajmować i brak funduszy obijał.Nie stać nas było na najtańsze nawet materiały dopiero jak sie 2 dziecko urodziło to za becikowe zrobiliśmy łazienke i mały remont
Troszke wyobraźni i zrozumiecie że oni na prawde potrzebują pomocy-właśnie po to żeby ich dzieci miały szanse wyjść z tej patologji,a znalezienie pracy w polsce-każdy wie że jest ciężko ,zwłaszcza takim ludziom-mają inny sposób bycia,ubiur...skreśleni są na zień dobry zanim będą mogli pokazać że coś są warci

Przerazenie. kc (gość)
2010-02-10 11:29

Przerazenie mnie ogarnia czytajac te wpisy.Co sie z tym spoleczenstwem dzieje,gdzie ludzkie odruchy,poszanowanie i zrozumienie drugiego czlowieka?Obrazanie ludzi dlatego,ze maja dzieci i sa biedni jest karygodne.To zwykle swinstwo i nieludzkosc.Ludzie sa coraz bardzej pozbawieni zwyklej przyzwoitosci,instynktu samozachowawczego i normalnego myslenia.Ped do dobr doczesnych odebral im rozum.Zazdrosc ,zawisc i chamstwo widac jest wszechogarniajace.Szkoda slow,nie naleze do tej bajki,jestem zdruzgotana.

ZOBACZ KONIECZNIE

przewiń w lewo przewiń w prawo