RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Kraków » Kraków: rodzina na swoim - 12 osób na 37 mkw.

Kraków: rodzina na swoim - 12 osób na 37 mkw.

2010-02-09, Aktualizacja: 2010-02-09 10:07

Polska Gazeta Krakowska Małgorzata Stuch, współpr. A. Maciejowski

Dwunastoosobowa rodzina Celiny Hyszko wegetuje w dwóch maleńkich pokojach o łącznej powierzchni 26 mkw. Pozostałe 11 metrów ich mieszkania przy ul. Komuny Paryskiej zajmuje niewielka kuchnia, łazienka i przedpokój.

Rodzina Hyszków nie ma już sił dłużej czekać, aż urzędnicy miejscy znajdą dla nich wreszcie większe mieszkanie (© Adam Wojnar)

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij»
Hyszkowie od pięciu lat starają się o zamianę komunalnego mieszkania przy ul. Komuny Paryskiej 3 na większe. Urzędnicy z Wydziału Mieszkalnictwa Urzędu Miasta Krakowa obiecują, że sprawę załatwią, ale Hyszkowie nie mają sił już czekać.

Ich sytuacja pogorszyła się dramatycznie, kiedy urodziła się dwójka najmłodszych dzieci: miesięczna Julia i trzymiesięczna Wiktoria. - Tak się nie da żyć. Maleństwa nie mają własnych łóżeczek a najmłodsi synowie warunków do nauki - skarży się pani Celina.

37-metrowe mieszkanie Hyszków ma dwa niewielkie pokoje. Jeden, o powierzchni 10 mkw., zajmuje pani Celina z mężem, synem, jego żoną i wnuczką Julią. W większym (16 mkw.) muszą się pomieścić czterej synowie: Remigiusz, Darek, Dominik i Kamil oraz córka Anna z z dziewczynkami - Wiktorią i Martą.

Tylko część rodziny śpi w łóżkach. Pozostali na noc rozkładają prowizoryczne posłania na podłodze. O powieszeniu ubrań w szafie nie ma co marzyć. Garderoba przechowywana jest w plastikowych torbach.
∨ Czytaj dalej

Hyszkowie znajdują się na gminnej liście oczekujących na zamianę mieszkania, ale nie wiadomo, ile będą czekać. Tym bardziej, że nie zdecydowali się na lokal proponowany przez gminę w 2009 r.

- Nie mogliśmy się zgodzić, bo mieszkanie było zniszczone, a nas nie stać na wyłożenie 10 tys. zł na remont - mówi pani Celina. - Nie mogliśmy też mieszkać w ruinie, zwłaszcza z maleńkimi dziećmi - dodaje.

Rodzina stara się nie zalegać z czynszem i opłatami. Nie korzysta z pomocy MOPS. Nie stać ich jednak na wyłożenie pieniędzy na jakikolwiek remont, ani zamianę lokalu z dopłatą. Hyszkom się nie przelewa. Utrzymują się z czterech niskich pensji. Pani Celina jest kasjerką, męża zatrudnia prywatna firma.


Pracuje także dwóch najstarszych synów. Zarobionych pieniędzy wystarcza jednak tylko na rachunki i na życie. Katarzyna Bury , dyrektor magistrackiego wydziału mieszkalnictwa wie doskonale o sytuacji rodziny.

- Szukamy odpowiedniego lokalu. Nie potrafię powiedzieć, ile może to potrwać, ale postaramy się zrobić to jak najszybciej - deklaruje dyrektor Bury. Dodaje również, że wydział postara się zaproponować Hyszkom lokal w lepszym stanie, który nie będzie wymagał dużych nakładów finansowych.

Pomoc dla rodziny oferuje też Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. - Chętnie napiszemy pismo, które mogłoby pomóc w szybszym przydziale większego lokalu - deklaruje Marta Chechelska, rzeczniczka MOPS. - Hyszkowie mogą także liczyć na bezpłatną pomoc naszego prawnika. Sprawdzimy również, czy mogliby otrzymać pomoc finansową - wylicza Chechelska.

Przeczytałeś?

Oceń ten artykuł
+

Ocen pozytywnych

Ocen negatywnych

0 0
-

Komentarze (38)

Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

ppp (gość) 2010-02-09 11:24

Nie mowcie mi ze to normalne, bo widze ludzi ktorym sie powodzi, maja jedno lub dwoje dzieci.

0 / 0 odpowiedz

aga (gość) 2010-02-09 11:08

I jeszcze jedno. Nie mówcie mi, że ktoś z nich będzie zarabiał na moją emeryturę. Jak widać na załączonym obrazku to już ciągły styl życia- po rodzicach w ten sam sposób żyje kolejne pokolenie dzieci!

0 / 0 odpowiedz

xD (gość) 2010-02-09 11:01

dlaczego nie troszczy się o maluczkich tylko o własne interesy??

0 / 0 odpowiedz

aga (gość) 2010-02-09 11:00

Uważam, że to trochę przesada. Realia są teraz jakie są ludzie pracują na kilka etatów, żeby spłacić kredyt za mieszkanie na 30 lat, nie decydują się na dzieci, żyją skromnie, a niektórzy wyciągają ręce do Państwa z żądaniem większego mieszkania i to bez dopłaty. Dorosłym dzieciom też jest wygodnie bo po co się usamodzielniać. Naprawdę rozumiem wiele sytuacji ale jak dla mnie w tym przypadku ludzie nauczyli się żyć dzięki pomocy i nie wykazują chęci do tego aby coś zmienić. Życie na koszt Państwa jest wygodne, ale może czas się usamodzielnić? W wieku produkcyjnym jest tam zapewne z 6/7 osób( w artykule nie było podanego wieku) więc jeśli każdy podjął by pracę nawet chociażby za 1200 zł to myślę, że byliby w dużo lepszej sytuacji niż niejedna rodzina która utrzymuje się sama. Wylewanie żali na łamach gazety też jest niepoważne, zwłaszcza żądania- dajcie mi mieszkanie ale ja nic nie wyłożę. Po prostu szlak trafia! Wstyd! A co do opinii dotyczącej dzieci. Również uważam, że trzeba być odpowiedzialnym i planować dzieci. Skoro wiedzieli, że są w tak złej sytuacji to dlaczego się na nie decydowali? Wydać dziecko na śiat to nie problem ale trzeba myśleć też o jego przyszłości!

0 / 0 odpowiedz

Lol. (gość) 2010-02-09 10:12

Pewno nie należeli do "Solidarności" to im nie pomogła. Inni już żyją w raju. Swoją drogą zdrowa kobieta. Żyją w/g przykazań Krk.

0 / 0 odpowiedz

rafal (gość) 2010-02-09 09:23

wietek ty jestes naprawdę chory , czy masz tu czy widzisz jakąś patologie ????????? swojego wacka to ty sobie włóż miedzy ................drzwi najlepiej . Za 20 lat te dzieci beda pracowały na twoją emeryturę , sory rente kaleki bo bez wacka

0 / 0 odpowiedz

Witek (gość) 2010-02-09 08:11

A do kogo te pretensje że mają 5 dzieci? Może przed zamoczeniem wacka należało zastanowić sie czy stać nas na utrzymanie tylu dzieci? Na prezerwatywę chyba ich stać.

0 / 0 odpowiedz

sos (gość) 2010-02-09 07:36

Pomoc i to jak najszybciej,ale pani redaktor coś nie "kumamy"...miesięczna Julia i trzymiesięczna Wiktoria???

0 / 0 odpowiedz

Polecamy

  • W CZTERY OCZY

    Niebanalne, kontrowersyjne, zabawne - czytaj wywiady "W cztery oczy"

Ogłoszenia motoryzacyjne

Ogłoszenia pracodawców