Wśród zaproszonych gości są unijni dygnitarze, m.in. komisarz ds. przemysłu i przedsiębiorczości Guenther Verheugen czy przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek, 10 zagranicznych i 15 krajowych ministrów i wiceministrów oraz ekonomiczne sławy, m.in. laureat Nagrody Nobla z 2006 r. Edmund Phelps - jedna z niewielu osób, które przewidziały kryzys gospodarczy.
Krynica jak co roku będzie oblężona przez ekonomistów, z czego cieszą się lokalni hotelarze i restauratorzy. - Forum to promocja dla naszego miasta - przyznaje Emil Bodziony, burmistrz Krynicy. Jego zdaniem, w ślad za zaproszonymi gośćmi do miasta przyjedzie dodatkowo 1-1,5 tys. przedsiębiorców, którzy nie wezmą udziału w debacie, lecz będą polować na kontakty biznesowe.
- Przewidujemy, że uczestnicy forum zostawią w kieszeniach krynickich usługodawców około 2 mln zł - dodaje Bodziony.
W Krynicy się cieszą, ale specjaliści od ekonomii zauważają, że forum, mimo długiej listy gości, nie odgrywa roli "polskiego Davos", jaką przypisują mu organizatorzy.
Zdaniem Andrzeja Sadowskiego, wiceprezesa Centrum im. Adama Smitha, małopolskie forum w ostatnich latach straciło na znaczeniu. - Możemy teraz wspominać wcześniejsze spotkania w Krynicy, gdy Polska miała być motorem przemian ekonomicznych w naszej części kontynentu - mówi Sadowski.
Dodaje, że przedsiębiorcy z innych krajów regionu, takich jak Rumunia, Bułgaria, Ukraina czy państwa bałtyckie, stworzyli własne fora ekonomiczne. Do Krynicy kraje te przysyłają swoich przedstawicieli, jednak nie są to politycy z pierwszej linii. Np. Ukrainę w tym roku reprezentować będą były prezydent Leonid Kuczma i minister rozwoju regionalnego i budownictwa Wasyl Kujbida. Nie pojawią się ani prezydent Wiktor Juszczenko, ani premier Julia Tymoszenko, mimo że gościli na małopolskim forum w ubiegłych latach.
Z tą opinią zgadza się Krzysztof Krzysztofiak, prezes Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, która współorganizuje forum. - Nie udało się osiągnąć tego, co było celem z początku, czyli podkreślenia roli Polski jako centrum ekonomicznego Europy Środkowo-Wschodniej - zauważa. Mimo to szczyt ekonomiczny w Krynicy nadal jest doskonałą okazją dla przedsiębiorców, by zadawać rządzącym pytania o decyzje, które mogą mieć wpływ na kondycję ich firm czy powodzenie inwestycji. - Na takim forum nie da się uprawiać ekonomicznej propagandy - uważa Andrzej Sadowski.
Według niego, forum w Krynicy nadal ma sens, choć straciło nieco na znaczeniu. Dla porównania, w "prawdziwym" Davos w Szwajcarii pojawiają się najwięksi światowi gracze, przywódcy USA i Rosji, najwybitniejsi ekonomiści. Ich wypowiedzi są wnikliwie analizowane jako wyznaczniki ogólnoświatowych trendów. W Krynicy tak nie jest, bo nasz szczyt nie jest tak doniosłym wydarzeniem.
- "Financial Times" czy "The Wall Street Journal" pewnie nas nie zauważą. Mimo to lokalnie jest to bardzo ważne wydarzenie - podkreśla Krzysztof Krzysztofiak.
Jak zauważa prezes Krakowskiego Parku Technologicznego Sławomir Kopeć, celem szczytu nie jest finalizowanie umów między największymi spółkami. - Chodzi o kontakty, spotkania i wymianę pomysłów - tłumaczy. Z szansy, jakim jest krynickie forum, chcą też skorzystać władze naszego regionu. W Krynicy powinien ruszyć długo oczekiwany projekt "Invest in Małopolska", który ma zachęcać przedsiębiorców do inwestycji w Małopolsce. Inwestorzy będą otrzymywać konkretne oferty od samorządów oraz będą mogli liczyć na ich pomoc i wsparcie. Również przedstawiciele władz Krakowa wybierają się do Krynicy z zamiarem promowania marki miasta przyjaznego biznesmenom.
- Nie sądzę, aby forum traciło na atrakcyjności - przekonuje Marek Sowa, członek zarządu Małopolski. - Cały czas chcą tu przyjeżdżać wybitne osobistości ze świata ekonomii i zagraniczni przedsiębiorcy - dodaje.