Owoc Łącki podbija rynki Skandynawi i państwa dawnego ZSRR

Łącko słynie śliwowicą, ale podbija świat... jabłkami.

Bolesław Zając, prezes Sądeckiej Grupy Producentów Owoców i Warzyw "Owoc Łącki", odbiera nagrody za sukcesy handlowe firmy i najwyższą jakość oferowanych owoców
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij

Bolesław Zając, prezes Sądeckiej Grupy Producentów Owoców i Warzyw "Owoc Łącki", odbiera nagrody za sukcesy handlowe firmy i najwyższą jakość oferowanych owoców (© Stanisław Śmierciak)

Tamtejsi sadownicy skutecznie zorganizowali potężny handlowy desant naszych owoców na rynki wszystkich państw skandynawskich oraz krajów byłego Związku Radzieckiego. Udowodnili, że niskie ceny skupu owoców nie muszą skłaniać sadowników do zaniechania zbiorów. Tajemnicą ich sukcesu jest praca zespołowa.

- Naszymi "wojownikami" na zagranicznych rynkach jest dziesięć tysięcy ton pięknych jabłek - chwali się Bolesław Zając, prezes Sądeckiej Grupy Producentów Owoców "Owoc Łącki". - Taką wielkość eksportu limitują zdolności przechowalni - naszej w Łącku i naszych kolegów z partnerskiej grupy producenckiej Olsad w Olszanie.

Sadownicy z Łącka zainwestowali w sukces handlowy już około 20 mln zł, a na najbliższe miesiące planują wydatek rzędu ośmiu milionów z czego sześć przeznaczą na zajmujący 30 arów... basen dla jabłek.

- Ta "pływalnia" dla owoców to po prostu sortownia wodna - tłumaczy Bolesław Zając. - Umożliwi nam ona wysyłkę sześciu tirów dziennie. Dziś potrafimy przygotować w tym czasie wysyłkę najwyżej dwóch dużych ciężarówek. Dla sieci handlowych to zbyt mało więc musimy dostosować się do ich potrzeb. Tir odjeżdżający z magazynów "Owocu Łąckiego" zabiera 15 ton jabłek ułożonych na jednowarstwowych paletach, które od razu ustawiane są na regałach hipermarketów.

- Korzystamy z pośredników mających wykupione miejsca w hipermarketach, bo płacą nam za owoce nastychmiast gdy wyjedżają one z naszej przechowalni - wyjaśnia prezes Zając.
∨ Czytaj dalej

Sprzedając pod własną marką długo czekalibyśmy na kasę.
Stanisław Śmierciak Stanisław Śmierciak
źródło: Polska Gazeta Krakowska

Komentarze (0)

avatar
Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Wybierz kategorię