500-tysięczny poznaniak zakochany

Przed 29 laty, 14 lutego o godzinie 8.40 urodził się Przemysław Windorpski. Już kilkadziesiąt minut później szpital położniczy zaroił się od przedstawicieli władz, dziennikarzy.

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij
Przed 29 laty, 14 lutego o godzinie 8.40 urodził się Przemysław Windorpski. Już kilkadziesiąt minut później szpital położniczy zaroił się
od przedstawicieli władz, dziennikarzy. Mały Przemek był półmilionowym obywatelem Poznania.





Jednak już niedługo, jego najważniejszą datą w życiu będzie 29 marca. To własnie wówczas, w Wągrowcu, stanie na ślubnym kobiercu ze swoją wybranką Pauliną Wicher.

Obiecanki

– Gdy moja mama szła do szpitala na ul. Polną, to w całym mieście mówiono, że wkrótce urodzi się 500 tys. poznaniak – mówi Przemysław Windorpski. – Okazało się, że to właśnie ja nim byłem.

Tuż przed Przemkiem w szpitalu przy ul. Lutyckiej urodziła się Monika Lisowska, która była 499.999 mieszkańcem Poznania. Natomiast po nim na świat przyszedł Maciej Zaremba.

– Z Moniką znamy się od lat – mówi P. Windorpski. – Razem chodziliśmy do podstawówki.

We trójkę spotkali się dopiero w zeszłym roku. Zorganizowano im spotkanie na Starym Rynku.
Jednak przed 29 laty najgłośniej było o Przemku. W szpitalu odwiedzały go różne delegacje (władz miasta, partii, rady narodowej). Składano gratulacje, błyskały flesze, a co najważniejsze rodzicom obiecano nowe mieszkanie.

– Bardzo się tym ucieszyli – wyjaśnia P. Windorpski. – Żyliśmy w małym mieszkanku w barakach przy ul. Opolskiej. Niestety, skończyło się tylko na obietnicy. Nowego mieszkania nam nie przydzielono.
∨ Czytaj dalej



Jednak na zdjęciach w krajowej prasie, można było zobaczyć Przemka na tle budowanych bloków na Ratajach. Noworodek i jego rodzice otrzymali natomiast wyprawkę m.in.: wózek, a także polisę.

– Opiewała na 20 tys. plus 8 tys. zł – mówi. – Pieniądze te mogłem odebrać po 20 latach. Wówczas jednak się okazało, że straciły one na wartości i z tego wszystkiego są dla mnie... 24 złote. Zostawiłem je kasjerce, by sobie i koleżankom kupiła kawę.

Zanim Przemek skończył trzy lata, jego rodzinę wciąż odwiedzały różne delegacje. Później zapom- niano o 500-tysięcznym obywatelu Poznania.

– Gdy poszedłem do podstawówki, napisano jeszcze o mnie w zakładowej gazetce Cegielskiego, gdzie pracowali moi rodzice – wspomina.

Szuka pracy

Przemysław Windorpski z wykształcenia jest instalatorem. Przed niespełna rokiem stracił pracę.

– Od tego czasu szukam stałego zatrudnienia – mówi. – Niestety, o pracę bardzo trudno. Bardzo lubię muzykę. Jestem DJ-em. Dzięki temu mogę trochę dorobić.
Wieczorami można posłuchać jak zabawia muzyką gości w różnych poznańskich lokalach. W weekendy bywa także wodzirejem na weselach.

– Jednak nie jest to stała praca – twierdzi. – Nie mam stałego dochodu. Bardzo lubię pracować, jednak sytuacja na rynku jest jaka jest. Dlatego też tak trudno budowlańcowi o posadę.

Najważniejsza Paulina

– Mam więcej czasu na przygotowania do ślubu – wyznaje Przemysław Windorpski. – A do tego coraz bliżej.
Jego wybranką jest Paulina Wicher, która pochodzi z Wągrowca.

– Poznaliśmy się przez znajomych – wspomina Przemysław. – Po raz pierwszy spotkaliśmy się, gdy przyjechała ich odwiedzić do Poznania. Bardzo mi się spodobała.
Najbardziej ujął go jej wdzięk i urok.

– A także niesamowite poczucie humoru – szybko dodaje. – Jest to osoba z którą chcą spędzić resztę życia.
Również Paulina ceni w Przemku to jego poczucie humoru. – Właśnie tym przyciąga do siebie ludzi – wyjaśnia. – Jest człowiekiem w towarzystwie którego zapomina się o troskach życia codziennego, o problemach. To bardzo ważne. Jest także wyrozumiały i ma niesamowitą cierpliwość. To bardzo potrzebne w moim przypadku. Często o czymś zapominam, nie chce mi się czegoś zrobić. Przemek ,,przymyka’’ na to oko. Na świecie jest bardzo niewielu takich ludzi jak on.
Państwo młodzi po ślubie zamieszkają w Poznaniu. W starej kamieniczce z pruskiego muru na Wildzie. Jako budowlaniec Przemysław zajmuje się przygotowaniem gniazdka.

– Przez jakiś czas, aż nie znajdę pracy, głównym źródłem naszych wspólnych dochodów będą zarobki Pauliny – wyjaśnia. – Jednak z miłością jest tak, że gdy już nadejdzie, to człowiek chce być jak najbliżej osoby, którą kocha. Dlatego też chcemy jak najszybciej wziąć ślub. Wiem, że będziemy bardzo szczęśliwi.

750 lat Poznania i walentynki

Choć w tym roku obchodzona będzie 750 rocznica lokacji Poznania, to jednak 500-tysięczny nie został (przynajmniej na razie) zaproszony na żadną z uroczystości.

– I tak najważniejszy jest dla mnie ślub – mówi Przemysław Windorpski. – Jako, że moją pierwszą ważną datą w życiu był 14 lutego 1974 roku i wówczas władze miasta o mnie pamiętały, to zamierzam się odwdzięczyć. Dlatego też prześlę prezydentowi miasta zawiadomienie o naszym ślubie. Właś- nie 29 marca będzie moją drugą tak ważną datą w życiu.

Dzisiaj są ich drugie wspólne walentynki.

– Paulinie dam coś słodkiego, będzie to wspaniała bombonierka – podsumowuje Przemysław.

– Wymyślę coś w ostatniej chwili – twierdzi Paulina. – Wówczas jest to niespodzianka także i dla mnie.
My natomiast życzymy, by Przemysławowi i Paulinie wiodło się jak najlepiej i by poczucie humoru nigdy ich nie opuszczało.
Marcin IDCZAK, zdjęcia: Tomasz RYTYCH Marcin IDCZAK, zdjęcia: Tomasz RYTYCH
źródło: Naszemiasto.pl

Komentarze (0)

avatar

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Wybierz kategorię