RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Kraków » Wydarzenia » Kraków: bulwersująca wizyta u lekarza-orzecznika ZUS. Lekarka zadrwiła z chorej na raka

Kraków: bulwersująca wizyta u lekarza-orzecznika ZUS. Lekarka zadrwiła z chorej na raka

2012-02-22, Aktualizacja: 2012-02-22 20:57

Polska Gazeta Krakowska Maria Mazurek

- Z czym tu pani przychodzi? Z rakiem piersi? Phi, rak piersi to dzisiaj nie problem! - to pierwsze słowa, które usłyszała od lekarki-orzecznika ZUS pani Maria Leżańska.

Pani Maria walczy z rakiem. Docinki lekarzy nie pomagają (© Michał Sikora)

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij»
Kobieta jest po pięciu seriach chemioterapii. Kiedy ma gorszy dzień, nie jest w stanie ruszyć się z łóżka. Orzecznik Zakładu Ubezpieczeń Społecznych miał zdecydować, czy kobieta dostanie świadczenie rehabilitacyjne, czyli rodzaj lekarskiego zwolnienia z pracy.

Lekarka świadczenie przyznała, ale jej zachowanie podczas wizyty sprawiło, że pani Maria poczuła się upokorzona i zlekceważona. - Pani doktor skomentowała, że niepotrzebnie zdecydowałam się na wycięcie części, a nie całej piersi. Dziwiła się: "Jeszcze jakby miała pani 18 lat, to rozumiem. Ale w wieku 54? Po co pani ta pierś?" - relacjonuje chora kobieta.

Lekarka miała też stwierdzić, że pani Maria jest za gruba (waży 63 kg przy wzroście 170 cm), rozprawiać, że na jej miejscu wolałaby chodzić z łysą głową, a nie w czapce. - Pracuję w punkcie obsługi klienta w hipermarkecie, co jest zaliczane do prac fizycznych. Pani doktor zawyrokowała jednak, że jest to praca umysłowa, bo "przecież była w hipermarkecie i widziała".
Praca pani Marii polega na kontaktach z klientem.
∨ Czytaj dalej
- Czasem zirytowanym, agresywnym, niemiłym. Mimo wszystko nie wyobrażam sobie potraktować kogokolwiek w taki sposób, w jaki lekarz potraktował mnie - mówi.

Relację pani Marii przekazaliśmy Annie Wszołek, rzecznikowi prasowemu ZUS. Po naszej interwencji z lekarką porozmawiał jej przełożony, ale pani doktor "nie przypomniała sobie żadnej nieprzyjemnej sytuacji". Z reporterką "GK" pani doktor rozmawiać nie chciała.

Pacjentka złożyła do ZUS skargę, która jest właśnie rozpatrywana. Anna Wszołek zapowiada, że sprawa zostanie dokładnie zbadana. Bez względu na wynik tego postępowania pani Maria nie żałuje, że odważyła się mówić. Ma nadzieję, że dzięki temu lekarka zacznie inaczej traktować pacjentów. - Idąc do lekarza, nie powinniśmy się bać, nie powinniśmy czuć się upokarzani. Nie chodzi mi o to, by lekarz użalał się nad chorymi. Wystarczy tylko traktować ich jak ludzi - zaznacza kobieta.

Codziennie rano najświeższe informacje, zdjęcia i video z Krakowa. Zapisz się do newslettera!

Przeczytałeś?

Oceń ten artykuł
+

Ocen pozytywnych

Ocen negatywnych

17 1
-

Komentarze (6)

Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Adrianna F. (gość) 2012-02-27 08:50

Pewni ludzie na pewnych stanowiskach nie powinni pracować!!!Nie każdy ma predyspozycje do tego co stara się robić a jak już niestety to robi to niech choć niewielką dozę kultury zachowa!!!! a jak nie umie to niech buzie zamknie i wypełnia papierki!!!! W takim kolosie jak ZUS dla tej pani znajdzie się inna praca, bo do kontaktu z ludźmi to ona się wogóle nie nadaje - a tym bardziej do ludzi tak już doświadczonych przez los

+3 / 0 odpowiedz

ULA (gość) 2012-02-23 09:19

Mnie również spotkała przykrość związana z wizytą lekarza orzecznika ZUS. Mężczyzna wszedł do mojego mieszkania, nie przywitał się ze mną ani nie przedstawił. Jestem po operacji halluxa i poruszam się jeszcze o kulach, więc nie mogłam udać się osobiście na kontrolę do placówki ZUS, na którą zostałam wezwana. Na L4 płatnym przez ZUS, jestem pierwszy raz w życiu, a mam 46 lat. Pan orzecznik stwierdził z ogromnym przekonaniem, że gdybym nie chodziła w szpilkach z czubami - nie miałabym tego problemu ze stopami i nie musiałabym być zoperowana. Tłumaczyłam mu, że mój przypadek to wada wrodzona po przodkach z obu stron, ale pan orzecznik był pewny swojej wersji. Zrezygnowałam z dalszych tłumaczeń, bo czułam, że cokolwiek powiem i tak okaże się, że on wie lepiej. Teraz czekam na decyzję. Stopa jest wciąż obrzęknięta, miejsce operacji (pierwsza kość śródstopia, głowa kości) tkliwe i wrażliwe na ucisk. W sumie pobolewa mnie dość mocno, zwłaszcza rano i wieczorem. Nie da się ubrać na nią żadnego normalnego buta w rozmiarze, który nosiłam przed operacją... :/

+7 / 0 odpowiedz

Zły (gość) 2012-02-23 00:12

Normalny lekarz z powołaniem nawet nie zbliża się do tych osobników. Mają płacony procent od ilości uwalonych rencistów i robią to po chamsku, bez żadnego rzeczywistych przesłanek medycznych. Normalni lekarze muszą te decyzję administracyjne odkręcać miesiącami, a chory leży bez renty i bez lekarstw po dwa, trzy miesiące

+6 / 0 odpowiedz

a (gość) 2012-02-22 22:29

lekarze z ZUS'u to banda niewychowanych cwaniaków, traktują ludzi jak śmieci, nie znają słów: dzień dobry, proszę, dziękuje, do widzenia. Mało tego mało który ma jakie kol wiek pojęcie o chorobach i o medycynie, dla nich wszyscy to oszuści. A prawda jest taka że ci ludzie nie nadają się na stanowiska jakie spełniają! lekarze-orzecznicy więcej pokory dla pacjentów.

+14 / 0 odpowiedz

jo (gość) 2012-02-22 22:12

HORROR ! ale przysłowie- nie życz drugiemu co Tobie nie miłe ......powinno mieć tutaj zastosowanie..... Pani Mario dużo zdrowia dla Pani a lekarce z ZUS ........ opamiętania i niech pamięta że ją może spotać kiedyś taki sam los i ani kasa ani posada jej nie pomogą !!

+15 / 0 odpowiedz

Polecamy

  • W CZTERY OCZY

    Niebanalne, kontrowersyjne, zabawne - czytaj wywiady "W cztery oczy"

Ogłoszenia motoryzacyjne

Ogłoszenia pracodawców