RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Kraków » Wydarzenia » Jak Mar Zella uparła się na pisanie książek

Jak Mar Zella uparła się na pisanie książek

2012-02-11, Aktualizacja: 2012-02-11 13:52

Naszemiasto.pl

Wszyscy mówią jej: zajmij się czymś normalnym. A ona na te książki się uparła. O Jagodzie Sobczyńskiej "Mar Zelli" pisze Maria Mazurek.

Pierwsza książka Mar Zelli trafi na półki księgarń za dwa tygodnie (© Jan Hubrich)

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij»
Muszę to przyznać już na wstępie: idąc na spotkanie z Jagodą, wyobrażałam sobie brzydką okularnicę w porozciąganym, szarym swetrze, o pseudofilozoficznych zapędach. No bo niby dlaczego młoda kobieta miałaby nałogowo zajmować się pisaniem książek, i to jeszcze takich z "pogrzebem" w tytule? Ach, i jeszcze ten pseudonim: Mar Zella. Że niby czemu nie chce wyjawić swojego nazwiska? I twarzy pewnie też nie, brzydula jakaś - tak myślałam.

No i pomyliłam się okrutnie. W kawiarni czekała na mnie prześliczna, rozpromieniona dziewczyna, na którą z sympatią spoglądała dosłownie każda przechodząca osoba. - Po co ten pseudonim? Coś ukrywasz? -zapytałam. - A bo Jagoda Sobczyńska za długo jakoś brzmi. Nikt by przecież nie zapamiętał. A co, myślisz, że źle zrobiłam?

Jedyna słuszna droga
Jagoda, pytając mnie o zdanie, wcale się nie zgrywa. - Świeżynka ze mnie, więc każda opinia się liczy - deklaruje z tym swoim uroczym uśmiechem. Bo wprawdzie przez ostatnie kilka lat, odkąd skończyła studia, książek napisała już pięć, "Hiszpański pogrzeb", który za dwa tygodnie trafi do księgarń, jest jej wydawniczym debiutem.
∨ Czytaj dalej


Pisać lubiła od tak zwanego zawsze. A to wierszyki, a to pamiętniki, a to gazetki szkolne. Studia jednak wybrała z innej beczki - najpierw socjologię, potem nauki o rodzinie. I prawie zapomniała o tym, jak lubi pisać. - Do momentu, kiedy skończyłam studia, a mama powiedziała: Jagoda, szukaj pracy. Wtedy wyciągnęłam kartkę papieru, długopis i zaczęłam wypisywać, jak by ta praca miała wyglądać. I rozpisałam się tak jakoś, że wyszło, że nic innego robić nie chcę - śmieje się. Swoje inspiracje odnajduje w podróżach. Ostatnio była w Indiach, o czym pisze kolejną książkę.

- Ale najbardziej lubię powroty do Krakowa. Wtedy nocami, bo sowa ze mnie, siadam przy komputerze i piszę. Wrażenia z podróży łączę ze zdarzeniami z wykreowanego przeze mnie świata, często na styku science fiction, fantasy, nauk paranormalnych. Typowo babskie problemy występują obok śmierci czy przemijania. A tworząc fikcyjne postacie, oddaję im cząstkę siebie. Uważam, że tylko wtedy będą prawdziwe, wiarygodne - tłumaczy.

Najlepsze pomysły przychodzą do niej kiedy... biega. - Wtedy myślę: o tak, opiszę to tak i tak, zaraz po powrocie do domu. Ale kiedy przekraczam jego próg, wszystko magicznie znika z mojej głowy - opowiada.

Jak wyżyć z marzeń
Pisanie łatwym kawałkiem chleba nie jest. - Długo zajęło mi, żeby znaleźć się w miejscu, w którym jestem. A to przecież dopiero początek! - wzdycha Jagoda. "Hiszpański pogrzeb" za dwa tygodnie trafi w ręce czytelników. Pisarka przyznaje, że im bliżej "godziny zero", tym bardziej stresuje się, czy im się ta opowieść spodoba. I czy ci zechcą kupić kolejne.

- Zdaję sobie sprawę, że obrałam trudną drogę, że rynek wydawniczy dla młodych, nie znanych wcześniej debiutantów, nie jest prosty. Mama, chłopak, znajomi, wszyscy mówią mi: Jagoda, może czas poszukać normalnej pracy, a nie tylko żyć marzeniami. Ale ja jeszcze chwilę tymi marzeniami chciałabym pożyć - uśmiecha się młoda pisarka. A kiedy tak robi, trudno z całej siły nie trzymać za nią kciuków.

Więcej o Jagodzie na stronie www.marzella.pl oraz na jej profilu na Facebooku (Mar Zella)

Codziennie rano najświeższe informacje, zdjęcia i video z Krakowa. Zapisz się do newslettera!

Przeczytałeś?

Oceń ten artykuł
+

Ocen pozytywnych

Ocen negatywnych

0 0
-

Komentarze (0)

Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Polecamy

  • W CZTERY OCZY

    Niebanalne, kontrowersyjne, zabawne - czytaj wywiady "W cztery oczy"

Ogłoszenia motoryzacyjne

Ogłoszenia pracodawców