RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Kraków » Wydarzenia » Michał Rusinek wspomina zmarłą Wisławę Szymborską

Michał Rusinek wspomina zmarłą Wisławę Szymborską

2012-02-10, Aktualizacja: 2012-02-12 13:43

Naszemiasto.pl

Była damą i mistrzynią poezji. Uwielbiała długie rozmowy przy kawie i papierosach, które namiętnie paliła od okupacji. Ostatnio jej znakiem rozpoznawczym była czerwona szminka na ustach i pomalowane paznokcie. O zmarłej w środę noblistce opowiada Urszuli Wolak - sekretarz poetki Michał Rusinek.

(© Grzegorz Kozakiewicz / FORUM)

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij»

Kraków tłumnie pożegnał Wisławę Szymborską [ZDJĘCIA]


Jak wyglądało Pańskie pożegnanie z Wisławą Szymborską?
Właściwie nie wiem, czy do takiego pożegnania w ogóle doszło. Szymborska do końca miała nadzieję, że wyjdzie z choroby. Poza tym nie lubiła pożegnań, którym towarzyszył pewien rodzaj patosu, dlatego spotkaliśmy się tak po prostu, jak robiliśmy to od lat... przy kawce i papierosku. Szymborska była na tyle słaba, że musiałem jej podtrzymywać papierosa. Wciąż była jednak damą i mimo choroby, do końca zachowała godność.

O czym tego dnia rozmawialiście?
Szymborska pytała o innych. Nie mówiła o sobie. Bardziej interesowało ją życie przyjaciół. Powiedziałem jej wtedy, że dwaj jej oddani przyjaciele, którzy pokłócili się i przez lata w ogóle się do siebie nie odzywali, nagle się pogodzili.

I jak na ten fakt zareagowała noblistka?
To była dla niej naprawdę dobra wiadomość.
∨ Czytaj dalej


Jak wyglądało Pana pierwsze spotkanie z Wisławą Szymborską?
Wraz z członkami Towarzystwa Limerycznego, które współtworzyłem na studiach, postanowiliśmy zaprosić Szymborską na jedno z organizowanych przez nas spotkań. I to na moje barki spadło wykonanie telefonu do poetki. Pamiętam, że kiedy podniosła słuchawkę, trzęsły mi się łydki. Ale kiedy pojawiła się na spotkaniu, od razu mnie zauroczyła bezpośredniością, serdecznością i niebywałym poczuciem humoru, a także brakiem wyniosłości w stosunku do wystraszonych jej wielkością studentów. Pół roku później gruchnęła wiadomość o przyznaniu jej Nagrody Nobla.

A Pan został osobistym sekretarzem noblistki...
Tak. Okazało się, że potrzebuje kogoś do pomocy. Na to stanowisko było jednak kilku kandydatów. Tak się złożyło, że wybrała właśnie mnie. Bardzo się z tego cieszę.

Nie bał się Pan, że nie podoła obowiązkom sekretarza?
Miałem pewne obawy, zwłaszcza że, gdy byłem mały, paraliżował mnie strach przed odbieraniem telefonów. A po otrzymaniu Nagrody Nobla, telefon Wisławy Szymborskiej właściwie nie przestawał dzwonić. Była to więc doskonała okazja, by podjąć walkę z traumą z dzieciństwa.

I jak poradził sobie Pan z tym dzwoniącym nieustannie telefonem?
Przeciąłem po prostu kabel.

Nie ma Pan wrażenia, że Wisława Szymborska była osobą, która urodziła się w niewłaściwym miejscu i czasie? Była typem prawdziwej damy, jakby nie z naszej epoki.
Poszedłbym nawet o krok dalej. Szymborska, moim zdaniem, jest osobą z innej planety. Przepraszam... była. Wciąż nie mogę mówić o niej w czasie przeszłym. Była więc osobą z innej planety... Tak... Dla mnie była na przykład osobą zupełnie pozbawioną wieku. I nie jest to wcale przejaw żadnej kokieterii. Po prostu nie potrafiłem myśleć o niej w kategoriach starszej pani. I to nie tylko moje zdanie. Właściwie wszyscy, którzy znali ją trochę bliżej, zauważali, że ma w sobie pewną dziewczęcość. Pierwiastek tej dziewczęcości pozostał w niej do samego końca.

W czym przejawiała się jej dziewczęcość?
Charakteryzowała ją dziewczęca, a nawet powiedziałbym dziecięca umiejętność dziwienia się światu, którą ludzie tracą wraz z wiekiem. Ja tę umiejętność już dawno zatraciłem. Dlatego też czułem się przy niej jak prawdziwy starzec.

strona: 1 z 2 następna strona

Przeczytałeś?

Oceń ten artykuł
+

Ocen pozytywnych

Ocen negatywnych

17 2
-

Komentarze (13)

Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

rafal (gość) 2012-02-12 23:20

Same ku..... i zlodzieje.Raz sierpem raz mlotem czerwona cholote.

w odpowiedzi do: ad (pokaż komentarz)

+2 / 0 odpowiedz

Dr Cycek (gość) 2012-02-12 18:09

jedna z największych poetek PRL-u. Napisała 300 ślicznych wierszyków miesiącami rezydując w domach pracy tfórczej utworzonych dla proletariuszy pióra przez komunistyczny reżim. Było tam zgrzebnie ale za to za darmo.

+3 / -1 odpowiedz

ET (gość) 2012-02-11 23:23

... bo była czerwona jak d...a pawiana...

+6 / -5 odpowiedz

centuś (gość) 2012-02-11 21:43

fajną robotę. Babcia wyglada na kutfę ale była nadziana forsą.

+6 / -3 odpowiedz

cocon (gość) 2012-02-11 15:29

była związana z tygodnikiem "Życie Literackie", którym kierował redaktor Władysław Machejek - komunista, partyzant, erotoman, pies na baby, który nawet sprzątaczkom nie przepuścił. To był mistrz i przewodnik w drodze życiowej i artystycznej Wisławy. Szkoda, że zapomniano o jego roli w życiu Noblistki.

+7 / -1 odpowiedz

dr (gość) 2012-02-11 13:24

Idź do kościółka, pomódl się....a będzie Ci lepiej.....
Następnie kilka lat psychoterapii i będzie git

+2 / -8 odpowiedz

Nadredaktor Adam (gość) 2012-02-11 13:02

PLANETY STALINIZMU. Ta paskudna przeszłość ciągnęła się za nią całe życie. Dlatego tak bała się ludzi, a najlepiej się czuła wśród osobnków skupionych i wychowanych przez Gazetę Wyborczą dla których była i jest idolką.

+5 / -6 odpowiedz

ad (gość) 2012-02-11 12:44

Mogła w obecności kamer telewizyjnych złożyć kwiaty na grobach księży, których życie skróciły cierpienia wywołane aktem, który wsparła osobiście. Mogła też, w ramach zadośćuczynienia przekazać niewielką choćby część swojego olbrzymiego majątku na rzecz Kościoła krakowskiego.

Ona zaś bez słowa, z uśmiechem przyjęła z rąk przedstawicieli krakowskich władz samorządowych tytuł honorowej obywatelki Krakowa, tytuł, który, w tym wypadku, był swego rodzaju kpiną i nową hańbą, już nie tylko dla niej.

Szymborska zapisała się w historii Polski i Krakowa nie tylko jako poetka, laureatka nagrody Nobla, ale również jako ktoś kto brał udział w zniewalaniu naszego kraju, eksterminacji polskiego narodu, w działaniach zmierzających do jego zastraszenia, upodlenia, demoralizacji.

Miejmy nadzieję, że tych jej czynów i słów nie powtórzy już nigdy żadna polska poetka.

+8 / -6 odpowiedz

ad (gość) 2012-02-11 12:43

Oni przecież użyli swych nazwisk, swoich autorytetów, by wesprzeć stalinizm, by go wzmocnić, by go usprawiedliwić.

Jej moralnej wymowy nie osłabia fakt, że podpisało się pod nią wielu znanych literatów, że w tym samym czasie wielu innych obywateli polskich, w tym znanych ludzi takich choćby jak Gałczyński czy Tuwim, postępowało tak samo czy podobnie.

Jej moralnej wymowy nie osłabia fakt, że Stalin umarł miesiąc później i wyroków śmierci nie zdążono wykonać.

Szymborska mogła teraz po latach wyrazić żal i skruchę oraz potępienie dla stalinizmu w świetle jupiterów. Mogła przeprosić Kościół i Polaków.

+6 / -3 odpowiedz

ad (gość) 2012-02-11 12:38

Wśród nich znaleźli się tak znani pisarze i krytycy literaccy jak: K. Bunsch, Wł. Dobrowolski, K. Filipowicz (późniejszy mąż Szymborskiej), A. Kijowski, J. Kurek, Wł. Machejek, Wł Maciąg, S. Mrożek, T. Nowak, J. Przyboś, T. Sliwiak, M. Słomczyński (znany tłumacz Szekspira podpisujący kryminały swojego autorstwa pseudonimem Joe Alex), O. Terlecki, H. Vogler, A. Włodek (pierwszy mąż Szymborskiej).
Rezolucja ta była, powtórzmy to raz jeszcze, zbrodnicza i haniebna. Ci, którzy ją podpisali, podpisali się nie tylko pod wyrokami śmierci dla 3 księży i pod wyrokami wieloletniego więzienia dla pozostałych kapłanów, ale podpisali się również w ten sposób pod pozostałymi zbrodniami stalinizmu.

+7 / -3 odpowiedz

Polecamy

  • W CZTERY OCZY

    Niebanalne, kontrowersyjne, zabawne - czytaj wywiady "W cztery oczy"

Ogłoszenia motoryzacyjne

Ogłoszenia pracodawców