RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Kraków » Czy Zakopane może być prawdziwą zimową stolicą Polski?

Czy Zakopane może być prawdziwą zimową stolicą Polski?

2012-02-07, Aktualizacja: 2012-02-07 08:21

Polska Gazeta Krakowska Halina Kraczyńska

Środek sezonu, piękna słoneczna zima, warunki na stokach wyjątkowo dobre, a na Krupówkach narciarzy z nartami na ramieniu jakoś nie widać. Nawet jeżeli takiego się spotka, to w pobliżu dworca, zdążającego na ski-busa do Bukowiny, Białki czy Małego Cichego. Przy dolnej stacji kolejki na Kasprowy Wierch też pustawo.

Niegdyś stok na Gubałówce był jednym z symboli Zakopanego. Teraz trasa jest nieprzejezdna przez opór właścicieli
(© Halina Kraczyńska)

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij»

Czytaj też: W Zakopanem grali w śnieżne polo [ZDJĘCIA]


A władze Zakopanego zastanawiają się, jak wypromować miasto, które przez lata było zimową stolicą Polski, a teraz zostało daleko w tyle za sąsiednimi ośrodkami: mniejszymi, ale oferującymi narciarzom dużo więcej.

- Dawniej, za PRL-u, w kraju były tylko dwie stacje narciarskie: Zakopane i Szczyrk. Tu ściągali z kraju wszyscy narciarze, w tym badylarze, jak się wtedy żartowało, bo narciarstwo było elitarnym sportem, dla bogatych. Żeby się dostać na Kasprowy, trzeba było mieć znajomości - wspomina Waldemar Sobański, współwłaściciel ośrodka narciarskiego na Polanie Szymoszkowej, jednego z nielicznych, jakie pozostały jeszcze w Zakopanem.

Uboga oferta

Dziś nowoczesne stacje powstają w całym kraju, przedsiębiorcy inwestują, bo na nartach jeździ niemal 5 milionów Polaków. - Po drodze z Krakowa do Zakopanego co chwila jest jakiś wyciąg - wylicza Sobański.
∨ Czytaj dalej
Przede wszystkim Białka i Bukowina Tatrzańska, ze swoim rozwijającym się kompleksem tras. - Poza tym trzeba pamiętać, że Polska już nie kończy się na Zakopanem - przypomina Sobański. - Można je ominąć i pojechać dalej: na Słowację, w Alpy, Dolomity. Dziś wymagający dalszej modernizacji Kasprowy już nikogo nie zatrzyma. A tym bardziej Zakopane z... czterema stacjami.

- Jestem zakopiańczykiem, ale z przykrością muszę stwierdzić, że jeśli chcę dobrze pojeździć, to jadę na Słowację. Dwie, trzy godziny w aucie, ale warunki nieporównywalne. Tym bardziej że nasza zakopiańska oferta zimowa jest naprawdę uboga - podkreśla Piotr Konopka, ratownik TOPR, przewodnik, instruktor narciarski, narciarz, który szusował w wielu górach świata. - Sami usilnie pracujemy nad tym, by Zakopane obumierało... - dodaje.

Na Kasprowym mały ruch

Waldemar Sobański podkreśla, że znaczący jest zwłaszcza spadek zainteresowania Kasprowym.
- Dawniej Kasprowy to była marka. Jak się pochwaliłeś komuś w Polsce, że stamtąd zjechałeś, to zaraz inaczej na ciebie patrzyli! - wspomina.

Te czasy też są już przeszłością. Paweł Murzyn, dyr. ds. technicznych Polskich Kolei Linowych, przyznaje, że w kolejce na Kasprowy nie ma zbyt dużego ruchu. - Nie ma turystów w Zakopanem, nie ma i na Kasprowym Wierchu - kwituje. Tendencję spadkową, jeżeli chodzi o turystów korzystających z kolejki, PKL notuje już trzeci sezon. Rok i dwa lata temu tłumaczono to faktem, że nie kursował wyciąg w Kotle Goryczkowym. W tym roku Goryczkowa działa, warunki narciarskie są świetne. To jednak nie przyciąga ludzi.

Blokują wszystko

Według Andrzeja Kaweckiego, dyrektora Biura Promocji Zakopanego, nie ma się czemu dziwić. - A co my mamy turystom do zaoferowania zimą? Mamy kilkanaście osób, które wszystko, każdą inicjatywę w mieście, blokują - podsumowuje. I wymienia: narciarskie trasy biegowe Pardałówka - Bory i na ścieżce Pod Reglami zablokowane przez kilku właścicieli gruntów, którzy nie chcą narciarzy; darmowe lodowisko na Równi Krupowej - zlikwidowane, bo właściciele płatnych lodowisk oburzali się na konkurencję, wyciągi, m.in. na Kotelnicy, Gubałówce i Butorowym Wierchu - stoją, bo właściciele gruntów zagrodzili swoje działki.

- Jeżeli sami nie uporamy się z tymi, którzy blokują wszystko, to możemy zapomnieć o przyjazdach gości do naszego miasta - uważa szef zakopiańskiego Biura Promocji. Po sezonie zamierza zorganizować spotkanie z radnymi, by się wspólnie zastanowić, co zrobić i jak walczyć z tymi kilkunastoma blokującymi osobami.

Tymczasem zakopiańscy radni doszli do wniosku, że trzeba Polsce przypomnieć, jak pięknie jest na Kasprowym Wierchu i w Zakopanem. Chcą wykupić reklamy w telewizji. Kawecki nie wierzy, że to coś zmieni. - Nie reklama w telewizji nam pomoże, ale zmiana mentalności zakopiańczyków - ripostuje. - Bo jaki produkt mam reklamować, jeśli u nas w mieście nie ma czego promować!

Wybieramy Ludzi Roku 2011. Zobacz listę kandydatów i oddaj głos!

Która stacja narciarska w Małopolsce jest najlepsza? Zdecyduj i weź udział w plebiscycie

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Przeczytałeś?

Oceń ten artykuł
+

Ocen pozytywnych

Ocen negatywnych

0 0
-

Komentarze (7)

Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

zimowit (gość) 2012-02-07 23:09

Niestety z mojego otoczenia niewiele osób może pozwolić sobie na taki wypoczynek , ludzie trzymają pieniądze na jakiś letni wypoczynek w najbliższej okolicy za mniejsze pieniądze . Ci których stać na wakacje jadą faktycznie dalej gdzie jakość usług jest zupełnie inna a trasy znacznie dłuższe . jedno co mnie pociesza w trakcie ostatniego pobytu nie natrafiłem na chamskich górali , co w przeszłości zrażało mnie do tej okolicy . Trzymajcie tak dalej :)

w odpowiedzi do: zimowit (pokaż komentarz)

+2 / 0 odpowiedz

zimowit (gość) 2012-02-07 23:08

nie wiecie co odstrasza ludzi z Zakopanego :( ?? Przeliczmy to na przykładzie 3 osobowej rodziny (2 dorosłe i jedno dziecko) doba wynajęcia co prawda "w wyższym" standardzie 2 pokoje i łazienka ok 150zł , da się taniej w jednym pokoju ok 70 zł za dobę przy dziecku do 3-4 lat powyżej ok 100zł
idziemy na narty cały dzień np na szymoszkowej 95zł za osobę dla rodziny wychodzi 285 zł wypożyczenia nart nie liczę (4 godziny wypożyczenia od 20zł na osobę )
jedzenie : zakładam że jemy sniadania i kolacje w domu a obiadek na mieście za 70-80zł da się nakarmić rodzinkę ,dojazd do zakopanego autkiem np ze stolicy na benzynce ok 450zł w obie strony , nie liczę parkingów , busów , herbatek na stoku i innych durnostojek na które damy się nabrać na krupówkach i pod Gubałówką (omijajcie naciągary które sprzedają scypki i krzyczą dam zniżkę ! kantują na cenach )
liczymy teraz koszta dla pobytu 7 dniowego - 6 noclegów x 150 zł = 900zł
obiadki 7 x 80 zł = 560 zł
narty 5 dni dla rodziny = 1425 zł (przy karnetach kilkudniowych będzie pewnie taniej)
dojazd 450zł
wychodzi ok 3300zł plus śniadania i kolacje, herbatki itp - to taka mała tajemnica czemu nie ma aż tylu turystów na najsłynniejszym zimowym deptaku .

+3 / 0 odpowiedz

PRowiec (gość) 2012-02-07 22:36

Jeżeli ktoś na takim stanowisku jak dyrektor BPZ nie ma co promować w Zakopanem jak sam przyznaje, to powinien sobie już dać spokój i zrezygnować bo chyba zbytnio się nie przepracowuje na rzecz Zakopanego.
Strzał w kolano Panie dyrektorze!

+3 / 0 odpowiedz

uu (gość) 2012-02-07 18:36

niestety wiekszosc to ci pazerni , ... itd,itd....

w odpowiedzi do: J (pokaż komentarz)

0 / 0 odpowiedz

J (gość) 2012-02-07 17:22

można by sądzić, że w naszym społeczeństwie nie ma ludzi z zaletami ... Lekarze - niedobrzy, księża - okropni, prawnicy - pazerni, sędziowie - przekupni, urzędnicy - leniwi i opryskliwi .... a Zakopiańczycy - "pazerni, chytrzy" Górale. Myślę, że nie należy w ten sposób uogólniać tylko dlatego, że kilku Górali "blokuje" Gubałówkę - bo takim stwierdzeniem można kogoś skrzywdzić. Znam kilku Zakopiańczyków, którzy są fantastycznymi ludźmi - skromnymi, wrażliwymi, służącymi pomocą i przede wszystkim inteligentnymi!!!! Pozdrawiam:-)

+3 / 0 odpowiedz

Rick (gość) 2012-02-07 15:46

Dziczki same sobie strzelają w kolano. Ale taka jest mentalność górali i to nie tych co pasają owce ale tych co się dostali na urzędy i z wysokości własnej grzędy rządzą innymi dbając tylko o to aby knajpa "śwagra" czy sklep "krzestnego" były pełne

+3 / 0 odpowiedz

narciarka (gość) 2012-02-07 13:09

niestety wiele z tych osób ma rację-Górale, a zwłaszcza zakopiańczycy są pazerni, chytrzy i nie ustąpią na krok...niestety filozofia " moje i nie dam! " przynosi im więcej szkód jak korzyści, co z tego,że mają grunty, tereny, na których mogłoby się coś dziać? oni by na tym chcieli od razu nie wiadomo ile kasy zarobić,a tu czasem trzeba zaczekać na zyski, czy wręcz odpuścić trochę na początku i więcej "włożyć" niż "wyciągnąć"...na szczęście dla reszty kraju-narciarstwo coraz lepiej się rozwija i aby pojeździć nie trzeba aż do Zakopanego jechać, po małych czy większych wyciągów przybywa!

+3 / 0 odpowiedz

Polecamy

  • W CZTERY OCZY

    Niebanalne, kontrowersyjne, zabawne - czytaj wywiady "W cztery oczy"

Ogłoszenia motoryzacyjne

Ogłoszenia pracodawców