RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Kraków » Wydarzenia » Kraków:bezdomny Witold od 10 lat mieszka w namiocie

Kraków:bezdomny Witold od 10 lat mieszka w namiocie

2012-02-03, Aktualizacja: 2012-02-03 20:57

Polska Gazeta Krakowska Marian Satała

Lasówka, godz. 18.30. Temperatura minus 20 stopni. Pod nogami trzeszczy śnieg. Na nim widzimy ślady butów. W międzywalu ukryty wśród krzaków stoi szary namiot. - Panie Witoldzie, tu straż miejska, potrzebuje pan pomocy. Mamy herbatę i bułki.

W tym namiocie nad Wisłą mieszka bezdomny Witold (© Marian Satała)

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij»
W namiocie porusza się człowiek. Przez szczelinę wyciąga rękę w potarganej wełnianej rękawiczce. Bierze kubek herbaty i bułkę.

- Panie Witoldzie, będzie jeszcze zimniej. Zabierzemy pana do noclegowni przy ul. Makuszyńskiego. Na kilka najgorszych dni. Potem pan wróci.

- Za żadne skarby świata nie pojadę. Tu mi dobrze, 10 lat mieszkam w namiocie. Zima mi niestraszna.

Strażnicy odchodzą, zapewniają, że jeszcze tej nocy przyjadą dwa razy z herbatą.

Pustostan, a właściwie ruina przy ul. Fredry, godz. 19.30.
Mieszkający tu bezdomny ma piec. Pali w nim zebranym drewnem. Ma gorącą herbatę, przygotowuje sobie zupę. Nie chce żadnej pomocy od strażników. W dzień zbiera złom i opał.

Buda ul. Ludwisarzy, godz. 20. W wielkiej stercie szmat zakopany człowiek. Smród nie do wytrzymania. Wszędzie pełno starych kołder, koców, kurtek.

- Panie Władku, mamy herbatę i bułki - mówią strażnicy. - Wyjdź pan z tych betów. Pokaż się pan. Jest z nami pana siostra, chce pomóc.
∨ Czytaj dalej
Wiadomość o siostrze rozsierdza Władka, 54-letniego mężczyznę. Nie chce o niej słyszeć. Strażnicy negocjują. Znów kuszą pobytem w noclegowni.

- Nie pojadę na Makuszyńskiego, wolę umrzeć - słyszą.
Sytuacja wydaje się patowa. Do negocjacji włączają się mieszkańcy ul. Ludwisarzy codziennie opiekujący się bezdomnym. To oni przynoszą herbatę, oni karmią Władka zupą. Mówią o wielkich mrozach i o tym, że ta rudera zostanie niebawem rozebrana. Bezdomny beznamiętnie odpowiada, że wtedy poszuka innego lokum. Strażnicy nie rezygnują, załatwiają miejsce w przytulisku przy ul. Koprowej. Władek zgadza się tam pojechać.

Pustostan ul. Widłakowa, odludzie, las, godz. 21.30. Lokatora nie ma jeszcze w "domu". Przez okno widać pomieszczenie, piec i szczekającego psa.

Rudera ul. Barska, obok byłego hotelu Forum, godz. 21.30.
Wszystkie okna pozabijane płytami. Do środka wchodzi się przez dziurę w murze. Dziś jest tu trzech lokatorów. - Straż miejska, mamy herbatę i bułki. - Nic nie chcemy, mamy wszystko, jest ciepło, palimy w piecu, gotujemy herbatę i gramy w karty - odpowiadają.

Wracamy do bazy Na Kozłówku. Strażnicy miejscy Grzegorz Gardoń i Adam Odrzywolski cieszą się z sukcesu. Ich koledzy nie wierzą, że udało im się namówić Władka na noclegownię. W okresie od 14 do 31 stycznia 2012 r, patrole straży miejskiej kontrolując miejsca bezdomnych dotarły do 1258 osób. 1159 z nich odmówiło przyjęcia pomocy.

Codziennie rano najświeższe informacje, zdjęcia i video z Krakowa. Zapisz się do newslettera!

Przeczytałeś?

Oceń ten artykuł
+

Ocen pozytywnych

Ocen negatywnych

16 0
-

Komentarze (11)

Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

gość02329 (gość) 2012-02-08 15:50

Z zegarkiem Pani Bojaxhiu to chyba zly przyklad.
Chyba, ze bateria padla (ew. zapomniano nakrecic).

w odpowiedzi do: powielacz (pokaż komentarz)

+1 / 0 odpowiedz

krakał (gość) 2012-02-08 10:27

Szacun owszem, ale z tymi "przerażająco ciemnymi fortami" toście przeholowali.

Po pierwsze, co to za streetworker, co wie że musi włazić w różne dziury, a boi się ciemności. Zupełnie jak w dowcipie o sadystycznym zboczeńcu - zabójcy, co to nocą i podczas burzy wlecze ofiarę do lasu i skarży się, że sam będzie musiał wracać.

Po drugie, co to za streetworker, co wie że musi włazić w różne dziury bo taka jego praca, a nie ma latarki.

Po trzecie, forty krakowskie znam jak własną kieszeń i wiem, że nie są ani takie ciemne, ani przerażające. A jak się ktoś boi wejść do poterny, no cóż. Mogę zaprpoponować streetworkerom praktyczny kurs fortyfikacji.

Po czwarte, w fortach na ogół bezdomni nie bytują, bo jest po prostu za zimno - to są budowle betonowe (albo ceglano - kamienne), grubościenne. Mają ogromną bezwładność termiczną, tj. strasznie trudno ogrzać takie mocno wychłodzone, betonowe mury o metrowej albo i większej grubości. Do tego dochodzi zupełny brak drzwi i okien, tj. gołe otwory, przez które wiatr hula. Owszem, zdarzało się, że bezdomni pomieszkiwali w fortach Bielany (byli kapitalnie urządzeni notabene, mieli piec i meble), Borek (metodą "na Władka", czyli w kupie betów) czy Batowice, ale to raczej wyjątki niż reguła.

w odpowiedzi do: Andrzej (pokaż komentarz)

0 / 0 odpowiedz

Andrzej (gość) 2012-02-08 09:39

Do bezdomnych w Krakowie z uporem docierają Streetworkerzy, oferując systemową długotrwałą pomoc. Jest ich niestety tylko troje na cały Kraków, choć od lat proszą władze MOPSu o zatrudnienie dodatkowej osoby, co pozwoliłoby im pracować jeszcze wydajniej. (Tymczasem MOPS wolał niedawno powołać nowe stanowisko zastępcy dyrektora. Ale czego się spodziewać po kiepskiej instytucji, którą od kilkunastu lat rządzi ta sama dyrektorka).
Tymczasem Streetworkerzy czy mróz, czy deszcz, czy upał, zawsze odpowiadają na zgłaszane interwencje i stawiają czoła bardzo trudnym sytuacjom. Gnijące, zaropiałe, robaczywe kończyny, wizyty w zrujnowanych pustostanach czy przerażająco ciemnych fortach, ludzie z trudnymi historiami lub po prostu pijacy. Z tym wszystkim oni się spotykają, i nie kręcą nosem i nie pomagają od święta jak straż miejska rozwożąca herbatkę, niczym kelnerzy.
WIELKI SZACUN dla STREETWORKERÓW!

+3 / 0 odpowiedz

dorano (gość) 2012-02-04 20:32

Co masz do salek katechetycznych? Za twoje je wybudowali? Chcesz, to zaproś żuli do domu.

w odpowiedzi do: smok (pokaż komentarz)

+1 / 0 odpowiedz

Mrówka (gość) 2012-02-04 14:49

Jak konik polny skacze przez całe lato to w zimie umiera.

+1 / 0 odpowiedz

powielacz (gość) 2012-02-04 12:04

Lech Kaczyński po smierci trafił do Nieba. Przywitał go Święty Piotr i zaczął oprowadzać. Lecha bardzo zainteresowała masa zegarów, które były rozmieszczone w całym Niebie, więc spytał :
- Co to za zegary i dlaczego wskazują różne godziny ?
Święty Piotr odpowiedział :
- Widzisz Leszku, każdy z tych zegarów jest powiązany z jednym człowiekiem, a ich wskazówki przesuwają się do przodu z każdym kłamstwem. W momencie urodzenia zegar wskazuje godzine dwunastą. Tu dla przykładu masz zegar Matki Teresy - jego wskazówki nawet nie drgnęły.
- A gdzie jest zegar Donalda Tuska ?
- Ten robi za wentylator u Szefa na biurku.

+11 / -7 odpowiedz

yh (gość) 2012-02-04 07:31

gdyby nie odmawiali pomocy to i w salkach miejsce by się znalazło.

+4 / 0 odpowiedz

smok (gość) 2012-02-04 06:26

przypada na 1 pustą salkę katechetyczną? Ale one nie sa dla ubogich, tylko, wysprzątane, wychuchane, dla godnego zawieszenia znaku Pańskiego

+4 / -6 odpowiedz

MR (gość) 2012-02-04 00:18

bądźmy ludźmi dla inaczej postrzegających ten świat pomóżmy im przetrwać prośba wpuszczajmy ich jak pragną w cieple w klatce przenocować pamiętajmy pan Bóg na za to też rozliczy

+8 / -3 odpowiedz

MR (gość) 2012-02-04 00:17

bądźmy ludźmi dla inaczej postrzegających ten świat pomóżmy im przetrwać prośba wpuszczajmy ich jak pragną w cieple w klatce przenocować pamiętajmy pan Bóg na za to też rozliczy

+3 / -2 odpowiedz

Wydarzenia dnia

Polecamy

  • W CZTERY OCZY

    Niebanalne, kontrowersyjne, zabawne - czytaj wywiady "W cztery oczy"

Ogłoszenia nieruchomości

Ogłoszenia motoryzacyjne

Ogłoszenia pracodawców

  • inne Kraków
    Poszukujemy managera kilkuosobowego zespołu. Wymagania: komunikatywność, umiejętność pracy w grupie, rzetelność, przedsiębiorczość, odpowiedzialność. Of...
  • Od zaraz! Kraków
    Osoby komunikatywne i dyspozycyjne pilnie poszukiwane do działu obsługi klienta- konsultant klienta ind., doradca klienta, ankieter! Również bez doświad...
  • Kucharz Czajowice k/Krakowa
    Przyjmę kucharza samodzielnego 600 448 278