RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Kraków » Wydarzenia » Kraków: bohaterski czyn marynarza. Uratował ślepego psa tonącego w Wiśle

Kraków: bohaterski czyn marynarza. Uratował ślepego psa tonącego w Wiśle

2012-01-19, Aktualizacja: 2012-01-20 08:16

Polska Gazeta Krakowska Anna Agaciak

- Jezu! Kundelek wpadł do Wisły! Nie ma jak wyjść! Tonie! - rozległy się krzyki kilku kobiet spacerujących po bulwarach wiślanych w Krakowie.

Krystyna Bochenek i Edwin przyszli podziękować Zdzisławowi Chuchnowskiemu (© Jan Hubrich)

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij»

Czytaj także: Kraków: oskarżony za... obwarzanki krakowskie



Zdzisław Chuchnowski, starszy marynarz pracujący na zacumowanej przy kładce ojca Bernatka barce "Basia", wybiegł na pokład. Zauważył na środku rzeki przerażonego, małego psiaka, usiłującego utrzymać się na powierzchni rzeki.

- Widać było, że słabnie, wskoczyłem więc do łódki, a tu wody mam po kolana. Chciałem wylewać, ale on już szedł na dno, więc zacząłem wiosłować i w ostatniej chwili zdążyłem - opowiada marynarz. - Wyciągnąłem go, patrzę, a on ślepy zupełnie, bielma ma na oczach. Nie wiedział, gdzie płynąć, do tego tutaj brzegi są wycementowane, nie ma jak się wydostać z rzeki. No i woda lodowata. Nie miałby szans na przeżycie - relacjonuje.

Ludzie na bulwarze bili brawo, dziękowali, nie było jednak wśród nich nikogo, kto znałby kundelka. - Pewnie ktoś go chciał utopić! A może zgubił się, nie widział i wpadł do rzeki?
∨ Czytaj dalej
- słychać komentarze.

Marynarz zabrał wyczerpanego zwierzaka do kajuty, okrył swetrami i posadził przed grzejnikiem z nawiewem. Miał nadzieję, że zwierzak się pozbiera. Zadzwonił też do schroniska, aby wolonariusze zajęli się niedoszłym topielcem. - Szybko przyjechali, na szczęście psiak rozgrzał się już i miało mu się na życie. Na pożegnanie jeszcze ugryzł mnie w palec - śmieje się pan Zdzisiek. - Ale żalu nie mam. Przerażony był zamieszaniem.

Tymczasem Krystyna Bochenek mieszkająca przy ul. Augustiańskiej na Kazimierzu stwierdziła, że w domu nie ma jej ukochanego Edwina, 18-letniego, ślepego jak kret kundelka. - Zepsuł mi się zamek w drzwiach i znajomy przed południem zaczął naprawiać. Nie zauważyłam, kiedy Edwin wyszedł na klatkę - opowiada pani Krystyna. - Prawdopodobnie ktoś obcy wchodził do kamienicy i wypuścił psiaka.

Sąsiedzi nigdy by tego nie zrobili, wiedzą przecież, że on nic nie widzi i mógłby wpaść pod samochód. Kobieta wraz ze znajomym zaczęła szukać psa. Sprawdzali na osiedlu, na wszystkich skwerach. - Szukaliśmy go cały dzień, w końcu wieczorem sąsiadka zadzwoniła do azylu - mówi wzruszona pani Krystyna. - Dowiedziała się, że mają podobnego psa, że wyciągnięto go z rzeki. Nie mogłam uwierzyć. On ma chipa pod skórą, sprawdzili i mówią, że to on. Co za szczęście! Pracownicy schroniska przywieźli go do domu. Co to była za radość!

W czwartek pani Krysia i Edwin przyszli podziękować panu Zdzisiowi. Kundelek, choć jeszcze obolały, wesoło machał ogonem, gdy usłyszał znajomy głos. Jego właścicielka miała łzy w oczach, słowa więzły jej w gardle. - Życie pan temu "aktorowi" uratował! - zakomunikowała marynarzowi. Edwin trzy lata temu wygrał casting na psiego aktora do sztuki z Andrzejem Sewerynem. Chodził na próby do Teatru Słowackiego. Seweryn karmił go parówkami. Pisały o nich gazety. - Dziś Edwin ma 18 lat i znowu o nim głośno - śmieje się szczęśliwa właścicielka.

Najlepszy Piłkarz i Trener Małopolski 2011. Weź udział w plebiscycie i oddaj głos!

Uwaga konkurs! Napisz dialog matki z córką i wygraj nagrody

Sprawdź magazyn Gazety Krakowskiej! Bulwersujące zdarzenia, niezwykli ludzie, mądre opinie

Codziennie rano najświeższe informacje, zdjęcia i video z Krakowa. Zapisz się do newslettera!


Przeczytałeś?

Oceń ten artykuł
+

Ocen pozytywnych

Ocen negatywnych

0 0
-

Komentarze (17)

Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

zetes (gość) 2012-01-27 13:32

Wyjątkowo bezmyślny komentarz. Nie dajesz ludziom ze schroniska nawet prawa do sprawdzenia po telefonie potencjalnego właściciela psa, jaki numer został wcześniej odczytany, a następnie zapisany w kartotece schroniska? A tego, że pracownicy schroniska zawieźli psa właścicielce, mimo że mieli prawo polecić jej własnoręczny odbiór w schronisku i "skasować" ją za opiekę i pobyt psa w schronisku, już nie widzisz? Jesteś z PiS, czy co? Wszystko dla Ciebie jest zawsze nie tak, jak należy?
Jedną z pierwszych czynności, jaką wykonują w schroniskach po przywiezieniu psa-znajdy, jest sprawdzenie, czy pies ma chipa, czyli czy ma właściciela. Spytaj lepiej, ile zachipowanych psów znajduje się w schroniskach i nie może ich opuścić. Psów, których właściciele nie chcą odebrać, mimo wielokrotnych upomnień. Mało tego: nie chcą się ich także zrzec, co umożliwiłoby adopcję biedaków przez osoby pragnące dać im dom i uczucie. Wykaż się tutaj równie świętym oburzeniem!

0 / 0 odpowiedz

Barbara (gość) 2012-01-24 16:10

Tyle zła naokoło. Tak dobrze o tym czytać...
Bardzo dobry z Pana czlowiek. Dziękuję...

+1 / 0 odpowiedz

krakowianka (gość) 2012-01-23 23:46

Brawo!!! Wierzę, że na świecie jest więcej takich ludzi o WIELKICH I DOBRYCH SERCACH WRAŻLIWYCH NA KRZYWDĘ ZWIERZĄT!!! WIĘCEJ MIŁOŚCI I DOBROCI A WSZYSTKIM BĘDZIE SIĘ ŻYĆ LEPIEJ.

+1 / 0 odpowiedz

psiara (gość) 2012-01-23 23:03

To w schronisku nie mogli sprawdzić od razu, tylko dopiero po telefonie właścicielki sprawdzili chipa? Ile jeszcze zachipowanych, zagubionych psów tam przebywa?

+1 / -1 odpowiedz

sambo (gość) 2012-01-20 22:22

ojej...ja tez mam taką głuchotkę ślepotkę w domu,moją Kropeczkę.
Brawo dla wybawcy ....

+2 / 0 odpowiedz

ona (gość) 2012-01-20 20:06

aż się popłakałam.........zupełnie jakby to maja Kropcie spootkało.....

+2 / 0 odpowiedz

Elena (gość) 2012-01-20 17:05

Każde życie jest cenne,tego starego,ślepego pieska też. A panu,który go uratował ,ludzie szczerze dziękują,a los odpłaci dobrem....na pewno...

+15 / 0 odpowiedz

dusia (gość) 2012-01-20 16:22

dziękujemy za ten bohaterski czyn i wielkie serce.

+10 / 0 odpowiedz

ona (gość) 2012-01-20 15:26

brawo! sa jeszcze dobrzy ludzie na tym swiecie :)

+13 / 0 odpowiedz

Maria (gość) 2012-01-20 13:33

Jak dobrze przeczytać po tych wszystkich artykułach o okrucieństwie,że są jeszcze dobrzy,wrażliwi ludzie,dla których pies czy kot to stworzenie zasługujące na naszą miłość i szacunek.Ten pan obudził we mnie nadzieję,że są jeszcze LUDZIE.Dziękuję:)))

+18 / 0 odpowiedz

Polecamy

  • W CZTERY OCZY

    Niebanalne, kontrowersyjne, zabawne - czytaj wywiady "W cztery oczy"

Ogłoszenia motoryzacyjne

Ogłoszenia pracodawców