Wybierz region

Wybierz miasto

    Co z fabryką Peterseima? Zabytkowy budynek niszczeje

    Autor: Andrzej Banaś

    2009-07-31, Aktualizacja: 2009-07-31 11:07 źródło: Polska Gazeta Krakowska

    Dawna fabryka Peterseima, wpisana do rejestru zabytków, stoi i niszczeje - martwią się radni Dzielnicy II Grzegórzki. Choć kilka lat temu pojawili się inwestorzy, chętni by ją odremontować, nadal nic się nie dzieje.

    Dawna fabryka Peterseima, wpisana do rejestru zabytków, stoi i niszczeje - martwią się radni Dzielnicy II Grzegórzki. Choć kilka lat temu pojawili się inwestorzy, chętni by ją odremontować, nadal nic się nie dzieje.
    - Jak tak dalej pójdzie, to ulegnie kompletnej dewastacji - przewiduje Magdalena Bassara, przewodnicząca "dwójki".


    - Wydaliśmy pozytywną opinię w sprawie warunków zabudowy, ale wszystko stanęło w miejscu.
    Irlandzka firma Green Lawn, która chce budować ekskluzywne mieszkania na tyłach Ogrodu Botanicznego, trzy miesiące temu otrzymała warunki zabudowy dla adaptacji budynku. Sęk w tym, że zostały zaskarżone przez jednego z sąsiadów inwestycji. Generalny konserwator odrzucił skargę, ale niezadowolony mieszkaniec odwołał się od decyzji. Sprawa trafiła do Samorządowego Kolegium Odwoławczego i tam utknęła. Rozstrzygnięcie ma zapaść w połowie sierpnia. Nawet jeśli będzie pozytywne, protestujący może się odwoływać do wyższych instancji.


    - Cały tryb odwoławczy może potrwać nawet dwa lata - mówi Jan Jakubowski, przedstawiciel inwestora. - Zmodyfikowaliśmy projekt i dostosowaliśmy tak, by zadowolił wszystkie strony. Otrzymaliśmy pozytywną opinię konserwatora, rady dzielnicy, kibicują nam mieszkańcy. Zapewnia, że budynki są zabezpieczone, ogrzewane, zadbane. Część z nich nadal podnajmowana jest różnym firmom.
    Zdaniem Jerzego Zbiegienia, miejskiego konserwatora zabytków, protesty są zupełnie bezsensowne. - Pierwsza koncepcja nie zyskała co prawda mojej akceptacji, ale poprawiony przez inwestora projekt uwzględniał wszystkie uwagi - twierdzi. - Jest bardzo wyważony. Z mojej strony nie ma żadnych zastrzeżeń.


    Przewodnicząca Bassara nie kryje irytacji. Jest przekonana, że takie przedłużanie remontu wcale nie służy zabytkom.
    - Nie znam motywacji tego pana, ale musi on zrozumieć, że czasy komuny się skończyły - mówi. - Już nie jest tak, że wszystko należy do wszystkich. Fabryka jest w prywatnych rękach i nie można narzucać właścicielowi, żeby budował coś, co jest sprzeczne z jego interesem. Trzeba zachować jakieś granice rozsądku.

    Sonda

    Jak często odwiedzasz nasz serwis?

    • jestem pierwszy raz (46%)
    • od czasu do czasu (32%)
    • codziennie (22%)