RSS   |    Newsletter   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Kraków » Pogotowie rowerowe potrzebuje pomocy

Pogotowie rowerowe potrzebuje pomocy

2009-03-30, Aktualizacja: 2009-03-30 07:30

Polska Gazeta Krakowska Anna Górska

Krakowscy ratownicy medyczni z fundacji R2, którzy podczas ubiegłychw akacji pełnili dyżury na rowerach i motocyklu w centrum miasta, mają poważne problemy.
Krakowscy ratownicy medyczni z fundacji R2, którzy podczas ubiegłychw akacji pełnili dyżury na rowerach i motocyklu w centrum miasta, mają poważne problemy. Czy uda im się wyruszyć również w tym roku?


- Bardzo tego chcemy - przekonuje Mikołaj Spodaryk, wiceprezes zarządu R2. Nie ukrywa jednak, że bez wsparcia władz miasta mogą sobie nie poradzić. A mieli być wsparciem podczas sezonu turystycznego i Euro 2012. W zatłoczonym centrum Krakowa ratownik na rowerze jest nieoceniony. W kilka minut dotrze na miejsce wypadku, o wiele szybciej niż karetka. To właśnie on ratuje życie ofiarom, zanim ambulans z lekarzem przepchnie się przez korki. Dlatego urzędnicy miejscy na początku przyklasnęli idei R2. W ub. roku kupili dla nich cztery rowery, użyczyli czterech defibrylatorów. To jednak za mało.
∨ Czytaj dalej
Reklama


Ratownicy, by udzielać fachowej pomocy, potrzebują specjalistycznego sprzętu medycznego. - Butle z tlenem, worki do oddychania, opatrunki, aparaty domierzenia ciśnienia. Wartość takiego kompletu ratowniczego to 8-10 tys. zł - liczy Marek Maślanka, prezes fundacji. - Mamy czas, zaangażowanie, brakuje nam jednak pieniędzy na pełne wyposażenie rowerów - dodaje. W krakowskim magistracie wolontariusze wielokrotnie zaznaczali także, że liczą na pomoc w znalezieniu lokalu w centrum miasta, gdzie mogliby zostawiać rowery i przebierać się. Maślanka wspomina, że odbył kilka spotkań w magistracie, podczas których padło mnóstwo obietnic. Spotkał się m.in. z wiceprezydentem Krakowa Elżbietą Lęcznarowicz, pełnomocnikiem prezydenta ds. turystyki Grażyną Leją, dyrektorem biura marketingu turystycznego Katarzyną Gądek.


Omawiali swoje potrzeby i problemy z szefem biura ds. Euro 2012 oraz ochrony zdrowia. Bez efektu. Nie dało się również zapewnić ciepłego posiłku dla wolontariuszy. A załogę ratowniczą stanowią głównie studenci i młodzi ludzie, którzy nigdzie nie pracują. Za patrole w mieście nikt im nie płaci. - Swoją pracą i postawą zasługują przecież na skromny posiłek i ciepłą herbatę w deszczowe dni oraz zimną wodę w upalne? - zastanawia się Mikołaj Spodaryk. - Gdy poprosiliśmy o wsparcie, urzędnik zaproponował, byśmy utworzyli listę miejsc, gdzie mogliby jeść - kawiarni w Rynku, z ich właścicielami, adresami, telefonami. Jakieś nieporozumienie! Zależy nam na tym, by pogotowie działało profesjonalnie - dodaje.

Ratownicy z R2 nie siedzą bezczynnie. Nieustannie szukają sponsorów. W zeszłym roku, gdy dostali rowery od miasta, sami je wyposażyli. Zakupili na kredyt sprzęt w firmach medycznych. Do dzisiaj spłacają raty. W tym roku zaś sponsor zafundował im paliwo do motocykla Starczy na cały sezon wakacyjny.

Polecamy

  • W CZTERY OCZY

    Niebanalne, kontrowersyjne, zabawne - czytaj wywiady "W cztery oczy"