RSS   |    Newsletter   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Kraków » Wawelskie komnaty nie dla aparatów

Wawelskie komnaty nie dla aparatów

2008-07-14, Aktualizacja: 2008-07-14 07:30

Naszemiasto.pl Katarzyna Janiszewska

Przyjechałeś zwiedzić Wawel i chciałbyś sobie zrobić zdjęcie w królewskich komnatach? Przygotuj się na niemiłą niespodziankę. Obowiązuje tam bowiem absolutny zakaz fotografowania - nawet gdy nie używasz lampy.
Przyjechałeś zwiedzić Wawel i chciałbyś sobie zrobić zdjęcie w królewskich komnatach? Przygotuj się na niemiłą niespodziankę. Obowiązuje tam bowiem absolutny zakaz fotografowania - nawet gdy nie używasz lampy. Dyrekcja tłumaczy ten zakaz przepisami regulaminu. Większość turystów jednak nie potrafi zrozumieć dlaczego to, co jest dozwolone w wielu muzeach świata, w Krakowie stanowi problem. Helena i Tadeusz Bednarczykowie, którzy na Wawel przyjechali ze Szczecina, nie kryją swojego rozczarowania z powodu rygoru panującego na wawelskim zamku.


- Przecież po to właśnie zabieramy ze sobą cyfrowy aparat, żeby móc się sfotografować w miejscach, które zwiedzamy - tłumaczą poirytowani. Dodają, że w muzeum powinno być wyznaczone chociaż kilka miejsc, gdzie fotografowanie byłoby dozwolone. - Nawet w zbrojowni nie mogliśmy zrobić zdjęcia, a tam przecież nic się nie zniszczy od aparatu.
∨ Czytaj dalej
Reklama
Zakaz robienia jakichkolwiek zdjęć jest zbyt surowy - uważają szczecińscy turyści. Zakaz oburza też Damiana i Annę Molków z Bełchatowa.


- Nie rozumiem, czego władze muzeum się obawiają. Jeśli zwiedzający nie stosuje się do regulaminu i np. używa niszczącego zabytki flesza, można go po prostu wyprosić - mówi Damian Molka. Dodaje, że zwiedził wiele polskich zamków i nigdzie nie było problemów z fotografowaniem ich wnętrz. Rzeczywiście - część europejskich muzeów pozwala na wejście ludzi z aparatem. Zdjęcia bez fleszy można robić też w Polsce - m.in. na Zamku Królewskim w Warszawie. Zastępca dyrektora tamtejszego muzeum wyjaśnia, że turyści mogą pstrykać do woli.


- Byle bez flesza i statywu - uściśla Andrzej Derelkowski. Dlaczego więc w Krakowie nie może być tak samo? - Nie pozwalamy na robienie zdjęć ze względów konserwatorskich - tłumaczy Jerzy Petrus, wicedyrektor ds. muzealnych krakowskiego zamku. - Światło fleszy niszczy cenne zabytki - dodaje. Tłumaczy, że na Wawelu znajduje się najcenniejsza w Europie kolekcja arrasów. - Robimy wszystko, by ją utrzymać w odpowiednim stanie: okna mają filtry, komnaty są odpowiednio zaciemnione - podkreśla. W Warszawie z problemem fleszy poradzono sobie nie ograniczając możliwości turystom.


- Mamy pomoc muzealną, która dyscyplinuje zwiedzających - wyjaśnia Andrzej Derelkowski. Na Wawelu to jednak nie przejdzie. - Nie da się biegać za każdym turystą - mówi Jerzy Petrus. - Wystarczy chwila nieuwagi, a już fotka jest zrobiona, zaś np. cenny arras został wystawiony na ogromną ilość niszczącego światła - dodaje. W sprawie zdjęć pozostaje nieprzejednany. - Regulamin na Wawelu zabrania robienia zdjęć w ogóle. Wicedyrektor wawelskiego muzeum proponuje turystom wyjście z sytuacji - kupno widokówki z wnętrzami komnat królewskich. Sami zainteresowani nie są jednak pomysłem zachwyceni. - Słono płacimy za wejście do komnat, więc po co jeszcze dodatkowo kupować kartkę? Poza tym chcemy mieć własną pamiątkę - mówi pan Molka.- Idziemy turystom na rękę na tyle, na ile jest to możliwe - przekonuje nas dyrektor Petrus. - Poza tym, nie we wszystkich muzeach musi być tak samo - ucina rozmowę.

Polecamy

  • W CZTERY OCZY

    Niebanalne, kontrowersyjne, zabawne - czytaj wywiady "W cztery oczy"