Czwartek, 29 Lipca 2010 Imieniny: Marta, Olaf, Flora Zaloguj się | RSS


NaszeMiasto.pl >> Kraków >> Ratunku, kobieta mnie bije

Ratunku, kobieta mnie bije

Polska Gazeta Krakowska Maciej Pawlikowski

2007-10-24 00:01:00 , Aktualizacja 2007-10-24 07:30:42

Policyjne statystyki nie kłamią. Kobiety coraz częściej w rozwiązywaniu domowych konfliktów uciekają się do przemocy. Tylko w ubiegłym roku ponad 10 tys. mężczyzn zgłosiło taki problem na policję. To aż o 143 proc.
Policyjne statystyki nie kłamią. Kobiety coraz częściej w rozwiązywaniu domowych konfliktów uciekają się do przemocy. Tylko w ubiegłym roku ponad 10 tys. mężczyzn zgłosiło taki problem na policję. To aż o 143 proc. więcej niż na przykład przed ośmioma laty, gdy policja zaczęła prowadzić tego typu statystyki, a do komend i komisariatów zgłosiło się w tej sprawie nieco ponad cztery tysiące panów.


- Nigdy nie byłem w stanie wyobrazić sobie, jak to możliwe, by kobieta maltretowała faceta. O tym, że coś takiego może przytrafić się mnie, nawet przez moment nie pomyślałem. Do czasu - opowiada
34letni Cezary z Gdańska, który jest właśnie w trakcie sprawy rozwodowej, a przed czterema miesiącami sam z podrapaną twarzą i krwawymi śladami na rękach zgłosił się do jednego z komisariatów w Gdańsku. - Najpierw było naśmiewanie się ze mnie przy znajomych. Raz, drugi, trzeci. Myślałem, że to dlatego, że nie miałem akurat pracy. Z czasem jednak Iwona przestała ograniczać się tylko do słownych przytyków i... przeszła od słów do czynów - opowiada drżącym głosem Cezary.
Jak twierdzi gdańszczanin, żona zaczęła go szturchać, popychać, aż wreszcie uderzyła go w twarz po raz pierwszy. - Zrobiła to, gdy się kłóciliśmy, więc myślałem najpierw, że po prostu nie wytrzymała nerwowo. Kochałem ją bardzo. Jednak pierwszy raz nie był ostatnim. Irytowało ją wszystko, co robiłem, lub co gorsza, czego nie robiłem. Należało mi się za wszystko. Czasami aż wstyd mi było przed znajomymi. Musiałem kłamać, że zawadziłem o gałąź lub podrapał mnie kot - wspomina Cezary, który po kolejnej napaści żony zgłosił to na policję. - Było mi cholernie wstyd przed tymi policjantami. Wiedziałem, że będą się śmiać, jak tylko wyjdę z komisariatu. Wytrzymałem - dodaje 34-letni gdańszczanin.
Zdaniem policjantów i psychologów to właśnie wstyd jest jedną z najpoważniejszych barier powstrzymujących mężczyzn przed ujawnianiem przypadków agresji ze strony ich partnerek.
- Zachęcam wszystkich, którzy czują się ofiarami przemocy,zarówno tej fizycznej,jak i psychicznej, by bez względu na płeć zgłaszali to policji.
W naszych szeregach jest bardzo wiele osób doskonale przygotowanych do świadczenia takiej pomocy. Są policyjni psychologowie, przeszkoleni funkcjonariusze, wreszcie telefony zaufania i linie pomocy - wyjaśnia nadkomisarz Jan Kościuk, rzecznik pomorskiej policji. - Nikt nie będzie się z nikogo śmiać. Tak znaczny wzrost liczby przypadków kobiecej agresji skierowanej w stronę mężczyzn nie musi jednak oznaczać wcale, że płeć piękna zmienia się w płeć agresywniejszą. Liczby nie pozostawiają wciąż złudzeń. To kobiety prawie 10 razy częściej niż mężczyźni padają ofiarą przemocy domowej. Na niemal 158 tys. takich zdarzeń w około 91 tys. ofiarami były kobiety.
Co zatem "pcha" płeć piękną do agresji?
Według psychologów istotnym czynnikiem warunkującym tego rodzaju zachowania mogą być doświadczenia z przeszłości. Agresja ojców, matek czy braci, skierowana przed laty w ich stronę, po latach zaczyna wracać i podświadomie kierowana jest na zewnątrz. Zdaniem seksuologa profesora Zbigniewa Lwa-Starowicza jednymi z głównych przyczyn zwiększonej agresji wśród kobiet bywają problemy natury seksualnej, na przykład niemożność osiągnięcia satysfakcji seksualnej czy impotencja lub przedwczesny wytrysk partnera.
Natomiast według naukowców z Akademii Medycznej w Lublinie, którzy przed dwoma laty zastanawiali się nad tym zjawiskiem, agresja kobiet w stosunku do mężczyzn to nadal ciemna sfera naszego prywatnego życia.
- Moim zdaniem może się tak dziać, gdyż pokrzywdzeni wciąż wstydzą się zgłaszać takie przypadki. Sądzę, że takich zdarzeń może być trzy razy więcej niż w naszych statystykach - wyjaśnia jeden z trójmiejskich policjantów zajmujących się problematyką przemocy w rodzinie.

ZOBACZ KONIECZNIE

przewiń w lewo przewiń w prawo