Zamiast szpecić, ma być wizytówką miasta. 24-piętrowy budynek po 30 latach doczeka się w końcu wykończenia. O tym, jak będzie wyglądał szkieletor, zadecyduje niemiecki architekt, prof. Hans Kollhoff, który został wybrany na projektanta. Architekci z biura prof. Kollhoffa przygotowali wielką makietę miasta. Umieścili na niej również szkieletora.
Twierdzą, że Kraków to miasto wież, dlatego również szkieletor powinien pozostać w krajobrazie. Zaproponowali cztery różne zwieńczenia. Skłaniają się do tego, by zakończyć go strzelistą kopułą, najlepiej miedzianą, która po spatynowaniu będzie współgrała z innymi wysokimi wieżami miasta. Problem w tym, że takie zwieńczenie sprawi, że szkieletor będzie wyższy niż w tej chwili. Mierzy on 91 metrów, natomiast ze strzelistym zwieńczeniem miałby ponad 110 m.
Na to nie chce zgodzić się wojewódzki konserwator zabytków. Członkowie Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej zaproponowali, by inwestor wykonał jeszcze prognozę natężenia ruchu w tym rejonie do roku 2025. Sugerują także, by budynki które powstaną w otoczeniu szkieletora, otwierały się na rondo Mogilskie, a nie, jak w koncepcji Kollhoffa, na ul. Lubomirskiego. Prosili o dodatkowe wizualizacje obiektu pokazujące nowego szkieletora od strony zakopianki oraz wjazdu od strony Warszawy, a także z kopca Kościuszki. Jak informuje Szymon Duda z firmy GD&K Group, która jest współwłaścicielem szkieletora, jeszcze w tym roku do magistrackiego wydziału architektury zostanie złożony wniosek o warunki zabudowy szkieletora. Szkieletor powstał w latach 70. XX w. Wieżowiec nigdy nie został dokończony. Jego właścicielem w 2000 r. został Węglozbyt. W 2005 roku odkupiły go od niego za 30 mln zł firmy GD& Group i Verity Development.