Żacy wracający po wakacjach do Krakowa przeżywają kwaterunkowy horror. Koszty najmu wzrosły o w tym roku o 30-40 procent.
- Studenci liczyli, że zapłacą tyle co ostatnio, czyli 300-400 zł miesięcznie. Na wieść, że muszą wydać drastycznie więcej, nawet 600 zł, rzedły im miny - mówi Agnieszka Rokita z Biura Pośrednictwa i Kwater Fundacji Studentów i Absolwentów Uniwersytetu Jagiellońskiego "Bratniak".
Centrum i obrzeża równie drogie
Zrównały się ceny mieszkań położonych blisko i daleko od centrum miasta, a także stancji. Żeby mieć pokój tylko dla siebie, trzeba zapłacić 700–900 zł (z czynszem, bez mediów). Cena mieszkania 3-pokojowego zaczyna się od 1800 zł i dochodzi do 2,5 tys. miesięcznie. Najgorsze, że lokum w ogóle trudno znaleźć, bo ofert jest w tym roku o połowę mniej niż w poprzecnich latach.
Katarzyna Ciejka, studentka III roku na UJ, wraz z czterema koleżankami szuka mieszkania od początku września.
- Już nawet chciałyśmy więcej zapłacić, ale nic nie ma! Jak tak dalej pójdzie, będziemy się musiały podzielić albo rozlokować u znajomych - martwi się Kasia.
Właściciele windują ceny i grymaszą
Najmniej było właśnie mieszkań kilkupokojowych - zaledwie jedna trzecia tego, co było dostępne przed rokiem. Zdesperowani studenci rzucili się w pewnym momencie nawet na oferty w Bibicach i Wieliczce.
Właściciele mieszkań szybko się zorientowali w sytuacji na rynku. Zaczęli grymasić przy wyborze lokatorów i windować ceny.
- Zdarza się, że mieszkanie okazuje się na miejscu dwa razy droższe niż w ofercie. Niedawno dwupokojowe, które miało być za 1200 zł, poszło na 1900 - mówi Rokita.
Według niej obecna sytuacja to wynik hossy na rynku nieruchomości.
- Mieszkania w takich rejonach jak Nowa Huta czy Kozłówek zniknęły z rynku, bo właściciele je posprzedawali. Poza tym jest coraz więcej studentów, a coraz mniej miejsc w akademikach - zaznacza.
Zaniepokojeni rektorzy apelują o rozsądek
O godziwe ceny dla studentów zaapelowali nawet zaniepokojeni rektorzy krakowskich wyższych uczelni.
Agnieszka Rokita również przestrzega właścicieli mieszkań: windowanie cen może się źle skończyć. Student, który przeszacuje swoje możliwości, po prostu się wyniesie - właściciel zostanie z pustym mieszkaniem w grudniu czy listopadzie, czyli w tym okresie, kiedy trudniej znaleźć lokatora.
"Bratniak" nie obwieszcza jeszcze definitywnego zakończenia sezonu, bo na początku października wrócą studenci, którzy wyjechali do pracy za granicę. Są jeszcze stancje na obrzeżach miasta, następują też roszady, bo niektórzy dostali miejsce w akademiku i rezygnują z prywatnych lokali.
- Warto szukać mieszkania właśnie teraz. Wśród właścicieli widać już pewną nerwowość i zaczynają obniżać ceny - zauważa Rokita.
"Bratniak" pomaga studentom pod naszym patronatem już od siedmiu lat. Najlepsze oferty publikujemy dwa razy w tygodniu na stronach "Gazety Krakowskiej" . Będą się one ukazywać jeszcze do końca września.
Pomoc "Bratniaka" jest bezpłatna. Biuro mieści się w DS "Żaczek" przy al. 3 Maja 5. Jest czynne w godz. 8-15.30.
Tegoroczne stawki (miesięczne ceny z czynszem, bez mediów):
- pokój przy rodzinie - od 400 zł w Nowej Hucie do 450-500 zł w ścisłym centrum.
- garsoniera lub samodzielny pokój z kuchnią - 700-800
do 1200 zł (okolice centrum).
- mieszkanie 2-pokojowe z dala od centrum - 1000-1300 zł. W centrum 1400-1800.
- mieszkanie 3-pokojowe
- od 1800 do 2,5 tys. zł.