Wzrasta zanieczyszczenie powietrza w Krakowie i Małopolsce. Od kilku dni przez: niską i wysoką emisję, mgły, brak wiatru i deszczu, sytuacja jest bliska alertu smogowego. Tymczasem niebawem może się okazać, że o zagrożeniach smogowych nikt nas nie poinformuje... Wszystko przez wyeksploatowane automatyczne stacje monitorujące. Liczące sobie nawet 16 lat mierniki psują się, a Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska nie ma za co kupić nowych...
- Od początku lat 90. monitoring finansowany był także przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Krakowie - mówi Leszek Sebesta, małopolski inspektor ochrony środowiska. � W 2006 r dofinansowanie miało wynieść ok. 700 tys. zł. Niestety, w tym roku WFOŚiGW wymówił nam umowę o dofinansowaniu państwowego monitoringu, powołując sie na interpretację przepisów wydaną przez Ministerstwo Finansów.
Działamy więc w oparciu o środki własne, ale te są bardzo skromne - wyjaśnia inspektor.
Na razie drobne usterki systemu naprawiane są przez pracowników inspektoratu. W przypadku poważnej awarii może zaistnieć konieczność wyłączania stacji. Taka sytuacja zaistniała już w Tarnowie i w drugim smogowym mieście Małopolski w Zakopanym.
Zgodnie z prawem
Inspektor Sebesta twierdzi, że w co najmniej dziesięciu województwach WFOŚiGW przekazują jednak pieniądze na monitoring. Na przykład Fundusz Śląski wspiera monitoring kwotą ok. 5 mln zł rocznie! Dotują i tłumaczą swoje postępowanie faktem, że wspomiana interpretacja nie mówi o zakazie dofinansowania zadania monitorigu powietrza.
Krzysztof Bolek, prezes krakowskiego WFOŚiGW zapewnia jednak, że postępuje zgodnie z literą prawa. - Stanowisko Ministra Finansów w sprawie możliwości udzielania dotacji jednostkom budżetowym jest jednoznaczne. Nie chcę komentować postępowania innych funduszy. My przestrzegamy prawa - mówi prezes Bolek.
Dodaje, że jest pewna szansa na przywrócenie finansowania monitoringu przez Fundusze Ochrony Środowiska. Ministerstwo Środowiska opracowało projekt zmian prawnych, ale nie zostały one uchwalone...
Poważne konsekwencje
- Sytuacja jest bardzo poważna - przyznaje Jerzy Werz, wicedyrektor wydziału środowiska i rolnictwa Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego. - Krakowski WIOŚ robi co może aby usprawniać wysłużone urządzenia. Niestety, skąd budżetowa instytucja ma brać na to pieniądze, przepisy nie precyzują. Poważne awarie spowodują więc konieczność wyłączenia stacji. Doprowadzi to do braku monitorowania lokalnych zagrożeń. Dodam, że w podobnej sytuacji jest co najmniej sześć wojewódzkich inspekcji w kraju.
Polska na podstawie raportów cząstkowych tworzy raport zbiorczy, który przesyłany jest do Brukselii. Jeżeli nasz kraj nie wywiąże się z tych zobowiązań grożą nam poważne konsekwencje finansowe - kwituje dyrektor.
Urzędnicy zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, wysłali szereg pism do ministra środowiska i ministra finansów. Żądali wyjaśnień i przywrócenia finansowania monitoringu. Niestety, odpowiedzi były mało satysfakcjonujące.
- Jeśli ktoś zapyta co dalej, nikt z nas nie odpowie � zaznaczył dyrektor Werz. - My zrobiliśmy wszystko co mogliśmy.
24 godzinną kontrolę powietrza prowadzą w Krakowie 3 automatyczne stacje
1. Aleja Krasińskiego
2. Nowa Huta
3. Krowodrza
Co zrobimy jutro?
Zapytamy marszałka województwa, prezydenta Krakowa i ministra finansów czy pomogą w ratowaniu monitoringu