Film "Zastraszyć księdza", który niedawno wyemitowała Telewizja Polska i w którym o swojej pracy opowiadali pracownicy krakowskiego wydziału IV SB odbił się szerokim echem w mieście. Esbecy, mówiący m.in. o technikach operacyjnych, przesłuchaniach i szantażowaniu duchownych wyparli się swoich zwierzeń (nie wiedzieli, że nagrywa ich ukryta kamera). Dzień po emisji tego filmu, jego współautor Maciej Gawlikowski odebrał pierwszy telefon z groźbami. - Zadzwonił do mnie były szef IV wydziału SB w Krakowie. Akurat w momencie, gdy czekałem na wejście do Studia Otwartego krakowskiej telewizji. "Ty gnoju, sk..., kanalio.
Znajdę cię i wykończę" - to tylko niektóre słowa jakie usłyszałem - mówi Maciej Gawlikowski. - Nie podjąłem dialogu. Całą rozmowę (telefon został przełączony na tryb głośnomówiący) słyszeli dziennikarze TVP3 Kraków i goście programu.
Dzień później dziennikarz otrzymał kolejną porcję gróźb. - Ten człowiek dał się podpuścić jak dziecko. Nie zauważył ukrytej kamery, zadzwonił do mnie ze swojej komórki. To świadczy o słabości kadr byłej SB - dodaje Gawlikowski. Po kilku kolejnych, podobnych telefonach zawiadomił policję.
- W tej sprawie zostało wszczęte postępowanie. Osobie, która groziła telefonicznie dziennikarzowi, grozi do 2 lat więzienia- poinformował Dariusz Nowak, rzecznik prasowy małopolskiej policji. Gawlikowski zapewnia, że nie ma zamiaru zaprzestać swojej działalności i już zapowiada kolejne filmy o działaniach krakowskiej SB.